piątek, 7 sierpnia 2009

Już prawie 66 kg, chyba nie chcę więcej, wstrzymałem kurację

reklama


Witam. Krótko napiszę co się tutaj dzieje, dla nowych czytelników.

Otórz wydaje mi się, że znalazłem sposób na kontrolowanie wagi. W 100%. Taki eliksir życia, złoty gral, ale od zbędnych kilogramów. Jest to tani lek na zaparcia, który kupuje się w aptece. Jest ziołowy, bezpieczny i działa tak, że bardzo mocno zmniejsza łaknienie. Dzięki temu nie chce się jeść i dużo łatwiej jest odżywiać się zdrowo.
Nie idźcie na łatwiznę, przeczytajcie całego bloga (z boku macie Archiwum bloga, zacznijcie od lipca). We wczesniejszych postach znajdziecie zdjęcia jak to brac, co jadłem, opinie innych użytkowników.
A tymczasem dla tych, którzy już czytają trochę nowych newsów i przemyśleń.
Dzisiaj waga wskazała prawie 66 kg!! Na początku czerwca jak zacząłem brać Ispagul było to ok. 75 kg. Mój wzrost to 172 cm. Już jest na prawdę super


reklama



Odstawiłem dzisiaj ispagul. Nie chcę już chudnąć więcej. To co mam w pełni nie zadowala.
I wiecie co. Mimo, że nie wziołem ispagula dzisiaj rano, nic, ale to nic nie zmieniło się w mojej diecie.
Wydaje mi się, że przez te 2 miesiące zdrowego żywienia mój organizm się już przestawił. Już nie jestem w stanie zjeźć tyle kalorii co kiedyś, ponieważ mam odruchy wymiotne.
Zostawiam sobie ispagul (choćby z powodu, że mam jeszcze półtorej paczki) w szufladzie na wszelki wypadek, gdybym zaczął tyć, ale na razie jest git.

Co do Tabexu, to od kilku dni palę 2 papierosy dziennie. To 10 razy mniej niż było przed kuracją, ale nie rzuciłem. Nie mam jednak pretensji do Tabexu, tylko do siebie. Nie jestem człowiekiem o silnej woli, a nawet człowiekiem o relatywnie słabej silnej woli tak więc cieszą mnie i te efekty.
Mam nadzieję, że uda mi się przestawić sobie w głowie i w końcu rzucę go świństwo. Nawet jeśli troszkę przy tym przytyję to teraz już mogę :D:D:D.

I jeszcze taka uwaga do tych, którzy testują Ispagul. Temat, który spędza mi sen z powiek. Proszę Was. Apeluję. Nie róbcie nic głupiego. Dzięki ispagulowi można nie jeść w ogóle. Ale to wyniszczy wasz organizm. Nie przesadzajcie. Nie starajcie się dobiec do celu sprintem, bo zniszczycie swoje organizmy. Bierzcie go tyle, żeby nie przekraczać maksymalnej dawki, która jest podana na opakowaniu a jednocześnie nie róbicie tak, że nic nie jecie. Ispagul należy traktować jako coś, co pomaga Wam nie jeść śmieci, rzeczy bezwartościowych dla Waszego organizmu. Dbajcie o dobrą dietę. Warzywa, mięsko, jak ktoś nie jest wegetarianinem.
Bardzo bym nie chciał przyczynić się swoim blogiem do złamania komuś zdrowia i życia. Ja przez 2 miesiące, tydzień w tydzień chudłem ale cały czas jadłem, tylko po prostu ZDROWO. Nie tylko schudłem, ale czuję się lepiej. Oczyściłem swój organimz z zalgającego w nim od lat syfu, który został mi hamburgerach, kebabach i słodyczach.
Dzisiaj idę sobie na kebab, ale już bez frytek i może nie cała porcja. Na pewno się najem i pewnie nie przytyję;)
Pojawiają się w postach pytania, ile kosztuje ispagul i gdzie go kupić.
Odpowiadam po raz kolejny. Ispagul kosztuje około 12 zł w aptece u mnie na osiedlu, w internecie jest nawet poniżej 9 zł. Paczka za tą cenę starcza na 2 tygodnie. Za te pieniądze oszczędzasz pewnie kilka razy tyle na batonach, zapiekankach itd, tak więc ja uważam, że ispagul jest za darmo.


Poniżej jest link do porównywarki cenowej aptek internetowych. Pamiętajcie jednak, że jest coś takiego jak koszt wysyłki, dlatego jak obliczyłem w internecie opłaca się kupić większą ilość, czyli zapas na nie wiadomo ile, albo, jeśli ktoś i tak już coś tam kupuje innego.

kliknij aby wyświetlić ceny ispagula w aptekach internetowych

101 komentarzy:

  1. Cześc Wszystkim
    Po raz kolejny okazuje się, że najprostrze rozwiązania są najlepsze. Ispagul to nic innego jak naturalny błonnik, którego nam w wysoko przetwożonej żywności brakuje. Takie proste, a takie genialne. Dzięki za bloga, stosowałam już Ispagul ale nie z taką intensywnością jak Ty. Teraz się przyłożę
    Pozdrawiam Wszystkich i napiszę jakie mam efekty
    Dorota Pa
    P.S wczoraj miałam imieniny, a to, że trafiłam na tego bloga traktuję jak prezent.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego Dorota :D. Czy wczoraj nie było również Kajtka, bo mój synek też miał imieninki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam!
    Oczywiście trafiłam tutaj przez przypadek, jak większość.
    Przeczytałam wszystkie posty, od lipca. I nabrałam chęci do walki z nadwagą! :) A problem jest: 18 lat, 170 cm i 71 kg. Wiem, masakra... Ale cóż, moja wina, że się do takiego stanu doprowadziłam. Jest mi z tym źle i mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni.
    Jutro odbiorę wypłatę za moją wakacyjną pracę i po drodze wstąpię do apteki po Ispagul.
    Mam rówież, tak jak Pan, drugi problem- palenie. Jednak nie jest to bardzo zaawansowany nałóg, na szczęście. 3-4 papierosy dziennie, jeśli wychodzę gdzieś ze znajomymi, to oczywiście znacznie więcej...

    Liczę na to, że na mnie Ispagul zadziała tak fantastycznie, jak na Pana :)
    Ale po przeczytaniu tych postów o paleniu, zachciało mi się zapalić. Mama zaraz wyjdzie z domu i spalę przez okno. Aj! Silna wola nie jest moją mocną stroną.

    Jeszcze raz dziękuję za zmotywowanie mnie :)
    Pozdrawiam, Magda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już drugi dzien bez papierosa ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo gratuluję! Widzę, że dobrze Panu idzie ;)
    Ja dzisiaj kupiłam Ispagul. I muszę przyznać, że jeść się nie chce! Ale zjadłam dziś późne śniadanie i jabłko po południu.
    I zapaliłam dziś jednego papierosa, czas najwyższy rzucić złe przyzwyczajenia!

    Magda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakupilam dzis ten lek-od jutra zamierzam stosowac.Mam nadzieje,ze efekty beda widoczne juz niebawem.A jak jest z piciem kawy,napojami energetycznymi i alkoholoem kiedy sie to stosuje?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.Dzis znalazlam ta stronke,przeczytalam wszystkie posty i kupilam ten srodek.Mam problem z waga-nie czuje sie z tym dobrze dlatego mam nadzieje,ze ten srodek pomoze.Mam jednak pytanie czy mozna go stosowac i pic kawe,napoje energetyczny czy tez alkohol stosujac ten lek?Pozdrawiam.Pati

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej. Ja piłem mnóstwo kawy i napojów i wszystko ok. Co do alkoholu to mniej, bo nie było okazji, ale też ok. Ispagul to nie żaden wielki środek, to zmielone nasionka, które pęcznieją w żołądku i dzięki temu niwelują głód. Nic więcej, tak więc chyba można to stosować z czym się chce. Z tego co wyczytałem na ulotce, to jedynie osoby zażywające inne leki muszą uważać, żeby nie brać ich razem z ispagulem, bo się nie wchłoną jak trzeba.

    Pamiętaj Pati, żeby napisać jak Ci idzie. Posty od Was dadzą siłę i nadzieję innym, którzy na prawdę jej potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam

    Ja biorę ispagul od 1,5 tygodnia i na razie schudłam 1 kg. Wzrost 170cm, waga 73 kg, teraz 72 kg
    Pozdrawiam

    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć Gosia.
    Napisz proszę co jesz? Strasznie słaby ten wynik, i jestem ciekaw, jak wraz z ispagulem zmodyfikowałaś dietę. Napisz co jesz teraz oraz co jadłaś, zanim zaczęłaś brać ispagul.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć,

    Ja mam od roku problem z objadaniem się.
    Przez rok przytyłam 12 kg.
    Teraz próbuje wszystkiego co zmniejszy mi apetyt aby nie przytyć więcej.
    Jak pisałam wyżej waże 72 kg mam zamiar schudnąć na razie do 65 kg.
    Od kiedy biore ispagul staram sie jesc mniej i mam wiecej ruchu. Na razie jeden kilogram ale dla mnie to duzo. Ważne, że już nie tyję a chudnę.
    Pozdrawiam
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć Paweł,
    krótko mówiąc "wpadłam" na Ciebie i jestem w szoku.To nie może być przypadek. Muszę schudnąć,choć estetyka nie ma z tym nic współnego. W zeszłym m-cu wydałam sporą kasę na zestaw ułatwiający redukcję wagi w renomowanej firmie - waga ani drgnęła, chociaż dostosowałam się do zaleceń z najwyższą starannością. Twoją metodą zaczynam od jutra z dużą determinacją!
    Teraz ja mogę podzielić się z Tobą doświadczeniem związanym z rzuceniem palenia. Paliłam 30 lat - w ostatnim okresie 2 paczki dziennie. Tabex, ograniczanie palenia to nic nie daje!!! Decyzja rzucenia musi być jednoznaczna - koniec i kropka. Trzeba "zasunać" w mózgu szufladę -"papierosy", a klucz wyrzucić bezpowrotnie. Zrobiłam tak i jestem wolna od tego świństwa. Żaden wredny papieroch nie będzie mną rządził!!! Jestem z siebie dumna pewnie tak, jak TY po zrzuceniu "wałeczka" tu i tam. Wystarczy tylko podjąć męską decyzję!Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. mam pytanie odnosnie Ispagulu- mianowicie z alkoholem?? pijasz?? bo to tez jakby nei bylo alkohol i czy w ogoel ozna laczyc? prowadze dosc imprezowe zycie i pije duze ilosci alkoholu ( ale spokojnie do alkoholizmu i zamknieciu w osrodku jeszcze mi daleko :)) pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj kupiłam ISPAGUL, od dzisiaj zaczynam stosować to zioło. Zobaczę może też zgubię trochę mojej tuszy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzisiaj i ja zacząłem.... zobaczymy efekty. Cel 6 kg przy 184 cm wzrostu i 83 kg wagi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć Pawle,
    we wszystkich postach piszesz o normalnym jedzeniu, piciu podczas zażywania ispagulu, a mnie interesuje jak sprawa się ma z alkoholem. Nie wyobrażam sobie weekendu bez piwka z kolegami (a jak wiadomo na jednym się nie kończy) no i nie wiem czy przez to nie będzie jakiś interakcji. Po przeczytaniu Twojego bloga (masz bardzo fajny styl pisania, jak się czyta te Twoje teksty to co chwile się śmieje) i Twoich namowach zacząłem przygodę z ispagulem. Powiem szczerze, że nie jest aż taki zły jak piszesz (za pierwszym razem), dla mnie on smakuje jak nie doprawiona kaszka manna.
    Do zrzucenia mam znacznie więcej balastu ;-) niż ty tak więc zobaczymy jakie będą efekty.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej trafiłam tutaj przypadkeim i mam zamiar kupic sobie Ispagul...Niedawno kupilam diete odchudzanie na zawołanie zapłaciłam za nią 42 zl i musze przyznac ze bardzo zawiodłam sie na tej diecie poniewaz zabronione jest tam jedzenie chleba,makaronu,ziemniaków wogóle dieta oparta jest na jedzeniu warzyw i owoców a ja bez chleba i zimniaków nie umiem zyc a nie wspomne juz o słodyczach !! Mam pytanie czego nalezy unikac i co jesc przy braniu tych tabletek?? Mam 176cm i waze 78kg ;(

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej mam pytanie co trzeba jesc a czego nie wolno stosujac te tabletki ??

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpisuję, sorry, za opóźnienia, ale trochę się nie spodziewałem takiego ruchu i tylu pytań.
    Po pierwsze JA NIE JESTEM SPECJALISTĄ. Ispagul to nie tabletki, to proszek, zmielona łupinka nasionek. Jesz, pijesz, wciągasz nosem (;D - żart, poważnie nie róbcie tego, bo wam spęcznieje i będą jaja) i nie chce ci się jeść.
    Interakcje z alkoholem. Kurcze chyba nie ma. Może pewnie nieco szybciej kopać, albo właśnie odwrotnie. Ale nie wiem, ja prawie nie piję.
    Co do tego co wolno jeść a co nie, to powiem tak, że wg mnie, dzięki ispagulowi dasz radę stosować dietę na zawołanie, bo dzięki niemu nie chce się jeść, tak więc nie ma się też ochoty na ziemniaki, chleb itd (ja przynajmniej nie miałem)

    OdpowiedzUsuń
  20. fantastyczy blog, nic dodać nic ująć, gratulacje :) i silnej woli oczywiscie tez gratuluje, wczoraj zakupiłam ispagul na moje problemy z zaparciami przy okazji. mam pytanie, kiedy zaparcia ustąpią i ile ziółek powinnam brac aby delikatnie zgłodniec przez czas dwóch godzin? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej. Dzięki za miłe słowa. Zawsze chętnie przyjmuję komplementy w dowolnych ilościach :D.
    Co do tego kiedy ustąpią, to nie mam pojęcia. Jak zacząłem brać ispagul nie miałem zaparć, chociaż jak zacząłem go brać to przyznam, że komfort w tych sprawach poprawił mi się jeszcze zdecydowanie bardziej. Wszystko trwa 5 razy szybciej i daje poczucie takiej lekkości. Jakbym w toalecie pozbywał się na prawdę wszyściusieńkiego, czy we mnie być nie powinno.
    Taki efekt pojawił się u mnie chyba na 3 dzień. Na początku była lekka biegunka.
    Myślę, że daj sobie 3-4 dni i powinno już być OK :D.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Pawle podejrzewam, że ruch na blogu zrobił się dlatego, że pojawił się link do twojego bloga w gumtree jako link sponsorowany. Ja przynajmniej tak trafiłem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Pawle,
    Chyba wlałeś trochę nadziei w puszyste duszyczki, skoro ludzie walą drzwiami i oknami po Ispagul. Pewnie nie uwierzysz, ale gdy weszłam wczoraj po niego do apteki, aptekarz, starszy człowiek, popatrzył na mnie, roześmiał się i pyta - a co, pani też czytała tego bloga?? :) Normalnie, nie wierzyłam - w tej aptece (małe miasteczko) byłam już czwartą osobą, która kierowała się Twoim blogiem w wyborze diety. Jednym słowem - jesteś sławny :))
    A ja do zrzucenia mam jakieś 10-15 kilo. Wiadomo, dzieci potrafią zrobić z nas pączusie, ja też okazałam się należeć do grupy ludzi, w których zjedzony pączek przepada bezpowrotnie bez szans na jego, hmm.... wydalenie :) Ostatnio, wkurzona brakiem efektów najróżniejszych diet, zastosowałam jedną, najprostszą dietę cud - JEM WSZYSTKO, A JAK SCHUDNĘ, BĘDZIE CUD :P Na szczęście na gazecie był podlinkowany Twój blog, i z ciekawości wpadłam. I zostaję!!! I co jakiś czas będę informować o efektach. Na dzień dzisiejszy: 70 kilo żywej wagi, kilka fajek dziennie (chwilowo, niebawem mi przejdzie, dam sobie z tym radę, stresy miałam), Ispagul przyjęty dziś po raz pierwszy (żadne świństwo, smakuje jak kleik na wodzie, jak pęczniał za szybko, dolałam jeszcze wody, potem popiłam znów szklanką wody i wypiłam bez problemów). Czekamy! Ale nie bezczynnie - codziennie robię 10-kilometrowy spacer z najmłodszą pociechą. Nie ma siły, efekty MUSZĄ być!!
    Natchniona Twoim blogiem, przy nadziei na zrzucenie zbędnego balastu i założenie ukochanej bluzki, która mi w szafie wisi jak memento i rechocze złośliwie, wcale nie głodna (ja, nie bluzka) :) - pozdrawiam serdecznie :))
    Iw

    OdpowiedzUsuń
  24. Iw.
    No nie mów (o tym aptekarzu). Jestem na prawdę w szoku. Cieszę się, z takiego obrotu sprawy, chociaż wielu cwaniaków, którzy chcą zarobić na ludzkim nieszczęściu pewnie się wkurzy. Zauważyłem ostatnio w aptece, że ze środkami na odchudzanie jest jak z załatwianiem ślubu. Na słowo "odchudzanie" wszystko kosztuje razy 3 - tak samo jak ze słowem "ślub". Cieszę się, że tak wiele osób się tym interesuje. Za kilka tygodni mam nadzieję, że wiele osób napisze o swoich przeżyciach i w ten sposób pomoże mi rozpropagować tego bloga i Polacy staną się najszczuplejszą nacją w Europie :D:D:D jednocześnie z najmniejszą sprzedażą batoników i chipsów.
    Słuchajcie. Niedługo puszczę nowego posta, ale ostatnio beznadziejnie z czasem u mnie.
    Odebrałem dzisiaj wyniki badania krwi swoje i żony. Zbadałem sobie wszystko, co mogło się odchylić od normy w wyniku schudnięcia (no już 9 kg, ważę 66 kg) i WSZYSTKO SUPERAŚNIE. U żonki też WSZYSTKO SUPERAŚNIE.
    Pozdrawiam wszystkich Ispagulowców, przeraszam, ze nie odpisuję pod każdym postem, ale... Dajcie mi mnóstwo satysfakcji i dziękuję Wam za to. Razem damy radę, wspierając się na wzajem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam Cię Pawle i wszystkich Ispagulowców.
    Widzę ,że jest nas coraz więcej , no i dobrze.
    Ja już mam 2 kg mniej ( cel 15 kg przy 160 cm wzrostu), jeżeli tak będzie dalej to może wreszcie też zgubię już teraz 13 kg a nie 15.Zaznaczam, że liczę kalorie przy każdym posiłu i ważę wszystkie produkty.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam Pawle ;)

    Wpadłam całkowicie przypadkiem na Twój blog ale tak mnie wciągnął że pochłonęłam go od deski do deski... ;) Super! wczoraj kupiłam ispagul, a dzis już go stosuję.. ;) jak na razie działa... a smak -taka kaszka manna na wodzie , jest ok ;) mam nadzieje ze mi pomoze to ograniczyc podjadanie - moj cel to zrzucic 6 kg co najmniej ;) czyli biore sie do dziela : Ispagul +silownia.. a skutki moze beda.... ;)

    Pozdrawiam serdecznie ;)) Kasia ;)

    PS. swietny styl pisania.... jednym tchem sie to wciaga no i gratuluje poczucia humoru ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Boże jak fajnie jacy s normalni ludzie ciesze się że weszłam na Twojego bloga Pawle gratuluję sukcesu w odchudzaniu bo mi na razie nie może się udać brakuje tego czegoś...pozdrawiam
    agi

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba jesteś jakimś cudotwórcą bo jak tu zaglądałam z pól miesciąca temu to nie było tu takiego zamieszania.;]Na początku troche się bałam brać ten środek ,ale przeczytałam uwążnie ulotke i tego bloga środek stosuje z półtora tygodnia i już widze pewne zmiany.Czyli to działa;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. :D
    Nie jestem żadnym cudotwórcą. Nie umiem nawet dobrze wyrażać się w piśmie. Po prostu też kiedyś spróbowałem tego ispagul'a i do teraz nie mogę wyjść z szoku, że coś tak taniego, coś co - nota bene - miałem u mamy w kuchni od wielu lat - okazało się lekiem na chorobę, z istnienia której nie zdawałem sobie sprawy, bo nie ma takiej w oficjalnym spisie chorób, choć się o niej mówi, a właściwie o jej objawach. Ta choroba to nic innego jak łakomstwo. Znalazłem lek na łakomstwo, który można kupić w aptece, który jest bezpieczny, ziołowy, można go stosować stale, ba, mogą go stosować kobiety w ciąży i dzieci nawet, i jest takim pilotem, którym mogę sobie zmieniać ilość przyjmowanych kalorii, który wybacza mi sutego grilla z piwkiem u przyjaciół, od czasu do czasu, ale wybacza.
    I teraz mając taką wiedzę, a będąc jednocześnie wielokrotnie już świadomą ofiarą nierówności konsumenta, wobec machiny biznesowo marketingowej - mam tu na myśli fakt, że wielokrotnie coś tam kupiłem pod wpływem reklamy a potem się okazywało, że to były wyrzucone pieniądze, a ja zostałem po prostu oszukany ale w tak wyrafinowany sposób, że nic nie mogę nikomu udowodnić (promocje w sklepach, które nie są promocjami, super jakość rozpadająca się tydzień po gwarancji, itd) no nie mogłem się nie podzielić tym z Wami. Napisałem tego bloga, bo to nic nie kosztuje, ba nawet daje trochę - na prawdę symbolicznie - kaski z reklam właśnie takich oszustów i mogę w tak prosty, miły, łatwy i przeprzyjemny sposób zmieniać życie innych ludzi na trochę lepsze. To tyle. od cały cud. Prawda w szambie kłamstwa. nic więcej

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej Pawle :)
    Łykam Ispagul od pięciu dni, i nie wiem, czy to siła sugestii, czy działanie na upartego, bo skoro nie pomogły mi takie środki jak meridia czy inne sztuczne świństwa, to jak takie coś tanie, naturalne ma pomóc? Zaparłam się i piję, średnio trzy dawki dziennie. Zauważyłam, że:
    wcale nie chodzę głodna
    wieczorem nie chce mi się jeść, a potrafiłam zajadać siępo 22.00
    łazienkę załatwiam w minutkę ;)
    jem malutkie porcje, właściwie dojadam obiadki po rocznym berbeciu - i wystarcza
    do słodyczy ciągnie mnie jednakowo, więc zdarza mi się batonik, chrupki albo kawał ciasta - no jakiś nałóg muszę mieć, nie mogę być doskonała! :P
    Ogólnie, czuję się lekka w środku, spacery przedłużyłam do jakichś 12 km dziennie i się NIE MĘCZĘ, no i najważniejsze - już kilogram w plecy!
    Mam zamiar wytrwać, bo podoba mi się ta dieta - jem wszystko na co mam ochotę, i chudnę :)
    Dzięki ci, o Ispagul! Dzięki Ci, o Pawle :)))

    Pozdrawiam!
    Iw

    OdpowiedzUsuń
  31. Iw
    No co mam powiedzieć.
    Powiem innym czytelnikom - bierzcie przykład z Iw.
    Najlepsze efekty dla wyglądu i dla zdrowia (również psychicznego) będą wtedy, kiedy proces odchudzania będzie rozłożony w czasie, czyli nie redukujesz jedzenia do zera, ale patrzysz co jesz i ile jesz. Do tego słodycze jak się zdarzą, to jak powiedziała Iw "do słodyczy ciągnie mnie jednakowo, więc zdarza mi się batonik, chrupki albo kawał ciasta - no jakiś nałóg muszę mieć, nie mogę być doskonała! :P" (tak, tak, właśnie tak trzeba podchodzić, bo życie ma być fajne).
    No i ruch. Zachęcam wszystkich, dajcie sobie szansę. Nawet jak się w ogóle nie lubicie ruszać z fotela (jak tak miałem, ale był to fotel przy kompie nie przy tv ;D) to najpierw z 3 tygodnie ispagul, parę kilo, ale potem wychodźcie. Pogoda jest taka wspaniała. Pożyczcie psa od przyjaciół jak nie macie własnego (nie kupujcie sobie, do póki nie jesteście w pełni związać się z myślącą i kochającą istotą na kilkanaście lat) - urlopy są, to nawet będą mieli dług wdzięczności ;). Ruch daje endorfiny (czy coś takiego ;D). Jak się zmęczycie, to poczujecie się znacznie, ale to znacznie szczęśliwsze(si). Dajcie sobie szansę ;).
    Jeszcze pozdrowienia i wielkie podziękowania dla Iw. Zachęcam wszystkich do pisania, puszczam wszystkie posty, które mają treść (nie puszczam wiecie jakich, na razie był tylko jeden :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam :) Osobiście śledzę Twojego bloga już od początku lipca i dopiero niedawno zdecydowałam się zastosować ispagul. Musiałam odczekać i sprawdzić czy Tobie faktycznie uda się zrzucić zbędny nadmiar tego i owego :) No, ale tymi siedmioma kilogramami mnie przekonałeś :) Szczerze powiem, że na mnie działa chyba troszkę inaczej, biorę ispagul rano i wieczorem od tygodnia i czasem w środku dnia ale nie mam tak by mi się w ogóle nie chciało jeść. Może dlatego, że uwielbiam jeść i mimo wszystko nachodzi mi ochota na małe co nieco :)
    Jednak przemiana materii faktycznie jest lepsza :) Nie mam wagi w domu więc nie bardzo wiem czy coś się ruszyło po tym tygodniu... Ale jak tylko coś mi spadnie z krągłości, to na pewno się z wami podzielę swoimi doświadczeniami i wspólnym życiem z ispagulem :)
    Fajnie, że znalazł się taki facet jak Ty, który podtrzymuje nas wszystkie na duchu :)
    Pozdrawiam :)
    Marysia.

    OdpowiedzUsuń
  33. cześć Marysia.
    Ispagul sam nie pomorze, jeśli nie dołożysz jednak odrobiny samodyscypliny. Ispagul jedynie wypełnia żołądek i sprawia, że nie chce się aż tak bardzo jeść, łatwiej jest zapanować nad głodem czy łakomstwem. Nie działa on jednak tak, żeby w ogóle się nie chciało jeść, ponieważ głód nie wynika tylko z pełnego czy pustego żołądka, ale też np. z tego, że zjadłaś coś słodkiego i potem twój organizm do końca dnia będzie się upominał o słodkie, bo ma dużo insuliny we krwi, która została tam podana, żeby się uporać z pierwszym ciastkiem.
    Tak więc Marysia. Musisz być trochę twardsza. Zwłaszcza przez pierwsze 3-4 dni. Potem już wszystko samo tak jakoś idzie w dobrym kierunku.
    Staraj się po wzięciu ispagula po pół godziny zjeść coś, ale coś przemyślanego: pomidor, serek biały, może nawet kromka ciemnego chleba. Byle nie słodkie.

    Pozdrawiam
    Pawel

    OdpowiedzUsuń
  34. hej...
    trafiłam tu pewnie jak większość osób zupełnie przypadkiem... no może nie całkiem bo szukałam kalkulatora kalorii i na którejś z kolejnych stron znalazłam reklamę z tym blogiem... "wdepnęłam", pomyślałam co mi tam... a może właśnie tu przeczytam coś co pomoże mi zerwać z nałogiem jakim jest dla mnie jedzenie... czytam pierwszy, drugi wpis i myślę: czego to ludzie(firmy) nie wymyślą,żeby jakiś tam lek na odchudzanie wcisnąć, nawet blogii prowadzą... ale nic, czytam dalej z co raz większym zaciekawienim... fajny styl pisania :)
    i "wygrałeś"... jutro zamierzam odwiedzić aptekę i zakupić ten "specyfik" ;) mam tylko nadzieję, że w mej małej mieścinie nie będę miała z tym problemu...
    mam 29lat, 167cm wzrostu i 90kg wagi...... zawsze byłam "przy sobie" ale tak tragicznie jak obecnie jeszcze nigdy nie było... setki razy próbowałam się odchudzać ale moim największym problemem była zwyczajnie silna wola a raczej jej brak no i uczucie tej wicznej pustki w żołądku... jedzenie to po prostu dla mnie nałóg, sposób na pocieszenie się w złe dni, sposób na stres (choc w piec minut po zjedzeniu obfitego posiłku pojawiają się wyrzuty sumienia)... od wczoraj trwa ma kolejna próba i nawet teraz po obiedzie w którego skład weszły: dwa maleńkie "steki z biedroni" (łącznie 100g) odgrzane w mikrofali,żeby nie obsmażać na tłuszczu i dwóch pomidorach z malutką cebulą mimo pozornego wypchania żołądka czuje się głodna... i mam nadzieję,że tu znajdzie zastosowanie lek o którym piszesz... że wypełni mi ten żoładek i nie będę myślała obsesyjnie o głodzie...
    więc tak jak mówiłam jutro odwiedzę aptekę a po zastosowaniu podzielę się wrażeniami ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. cześć tu Gosia ponownie
    schudlam juz 3 kilo w 3 tygodnie
    mam zamiar jeszcze 6 kilo schudnąć
    zmniejszyl mi sie apetyt wiec mysle ze nie bedzie problemu
    pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  36. trafiłam na Twój blog przypadkiem, a że mam do zrzucenia 5 kg, więc z wypiekami na twarzy czytałam o Twojej metodzie. idę zaraz do apteki po Ispagul i mam nadzieje, że nowy rok akademicki zacznę o kg lżejsza.połączę to oczywiście ze sportem i mam nadzieję, że mój plan się uda.
    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  37. Pozdrawiam wszystkich.
    Pytanie do Gosi. Ale najpierw gratulacje :D.
    Czy nie odważyłabyś Gosia napisać innym coś więcej o tych 3 tygodniach.
    Taki miniblog w jednym (a może serii) postów (mogę ci nawet dać osobny wpis z twoim własnym forum i ty odpowiadasz).
    Jesteś pierwszą osobą, która już ma bardzo wyraźnie efekty, a zarazem... jesteś kobietą. Na pewno jest masa spraw, na które dziewczyny powinny zwrócić uwagę, a o których ja po prostu nie napisałem bo... ja nie.
    Napisz, proszę cię. Wzbogacisz ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  38. Witam.
    Minely juz 2 tygodnie jak stosuje lek i udalo mi sie schudnac 2,5 kg.Calkiem niezle.Nie jest to sam efekt leku ale rowniez cwiczenia w domu i jazdzenie na rolkach.A lek zapijam woda smakowa i duzo lepiej smakuje.
    Pozdrawiam Pati.

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam:)
    Ze mną jest tak:mam słabą przemianę materii,jestem łakoma na słodkie i uwielbiam słone przekąski,które mają mnóstwo kalorii.I piwo od którego rośnie brzuch:)) Prawie od roku jestem bezrobotna i z tego siedzenia w domu przytyłam jakieś 5 kilo:( Cztery miesiące temu (niecałe! 1-go września będą cztery) rzuciłam palenie i tu dopiero zaczął się koszmar.Rzuciłam z dnia na dzień,podjęłam męską decyzję,że od jutra nie palę.No i nie palę.Ale za to jem dwa razy więcej i częściej.I przytyłam już jakieś 8kg.Koszmar! Mam tylko 154cm wzrostu i ważę 62kg :( urodziłam dwóch synów,w każdej ciąży przytyłam bardzo dużo i zajęło mi jakieś 4lata zanim wróciłam do swojej wagi (50kg).Stosowałam-pewnie jak większość kobiet-suplementy,ale bez większych rezultatów.Łykałam chrom,który podobno hamuje łaknienie,ale na mnie jakoś nie działał,bo ochota na słodkie nie malała.Brakuje mi motywacji i chęci do ćwiczeń no i samej mi się nie chce...Jak wszyscy,którzy mają za dużo tu i tam szukam środka cud.I tak się złożyło,że wczoraj kupiłam błonnik z ananasem (op.100tab ok.20zł) który również ma za zadanie pęcznieć w żołądku powodując uczucie sytości.O rezultatach jeszcze nie mogę powiedzieć bo za wcześnie po jednym dniu,ale faktem jest,że wytrzymałam dziś od śniadania do obiadu bez pojadania;) Po południu był kawałek jabłecznika, ciastko,wino i niestety słone orzeszki,ale to wyjątkowy wieczór był,okazja była:)) Ale nie jadłam kolacji!!! A normalnie bym jadła,zawsze jem,Niestety:( Jak skończę łykać ten błonnik (ok.14dni) wypróbuję ispagul.I podzielę się wrażeniami z kuracji i mam nadzieję:efektami! Żałuję,że nie trafiłam na ten blog wczoraj,dokonałabym innego zakupu...
    Blog jest cudowny,taki...realny,że tak powiem.Dziękuję Panu za to pisanie i dołączam do Pana wielbicielek i czytelniczek.
    Pozdrawiam serdecznie! Isia

    OdpowiedzUsuń
  40. hej...
    to ja od tych 167cm i 90kg ;)
    w piatek tak jak pisałam wcześniej pobiegłam do apteki i kipiłam Ispagul(u mnie kosztował za paczkę sypką 13zł)... przez pierwszy dzień nie cułam różnicy... tak jakbym sie sama wodą opijała, wczoraj, czyli w sobote porządnie mnie przeczyściło a dziś niesamowita euforia w ogóle nie jestem głodna! cały czas czuję się wręcz obżarta choć zjadłam tylko lekkie sniadanie i obiad, nie mam już tej ciagłej napływającej śliny do ust gdy pomyślę o żeberkach i słodkim... właśnie stało się to czego najbardziej oczekiwałam po Ispagulu - nie czuję pustości w żołądku! wręcz czuję sie przepełniona ale po raz pierwszy nie mam wyrzutów sumienia bo wiem,że to nie efekt przejedzenia ;) co do smaku to nie ma tragedi, moim zdaniem smakuje tak jak kasza manna czyli nie ma smaku ani zapachu a wszystkim tym, którzy mają problem z łykaniem "rosnącego" Ispagulu proponuje zjeść to w formie papki(zalany Ispagul wodą) a potem dopić odpowiednią ilość wody :)
    Pozdrawiam i odezwę się jak tylko coś się ruszy na wadze w "pozytywną" stronę ;)
    marna80

    OdpowiedzUsuń
  41. witam ja tez to jutro kupie to niesamowite co piszecie

    OdpowiedzUsuń
  42. Hejo ja dzisiaj kupiłam te zioło i dałam za paczkę 100g 11.10zł...wziełam pierwszą dawkę i jakoś różnicy nie czuje,zapach brak,smak ok :) dam znać jak efekty mam nadzieje że chociaż pomoże mi to w wypróżnianiu się..:(
    chociaż odchudzać się też by przydało...
    Pozdrawiam wszystkich ^.^

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej! ja od dzisiaj zaczynam i mam nadzieje ze wytrzymam..............cel to minimum 7 kilo, Pozdrawiam! iza

    OdpowiedzUsuń
  44. Czy to cudo dostępne jest tylko w postaci proszku?
    pozdrawiam agulka

    OdpowiedzUsuń
  45. Witam!
    wczoraj poczytalam caly Twoj wpis.
    zaczne od poczatku-gratuluje udanego zwiazku, wspanialych dzieci, no i tych zwierzakow.
    i nie omieszkam stwierdzic, ze zazdroszcze Twojej zonce, ze znalazla tak zaradnego czlowieka (mowie o pracy, zajmowaniu sie dziecmi no i tym wyprowadzaniem psa na spacery-samochodem...swoja droga-jak to robiles?)
    dzisiaj zakupilam to ziółko. zobaczymy.
    mam nadzieje ze mnie nie przeczysci za bardzo, bo bedzie maly problem.....nie mam zaradnego meza-ba w ogole go nie posiadam-najwyzej moj synek bedzie sie sam wychowywal przez ten czas ;)
    ja zaplacilam w aptece dokladnie 9,95zl. z tego co czytalam to chyba najtaniej-milo mi ze mam w poblizu taka fajna apteke ;)
    aaaaaaaa i polecam pic to z woda cytrynowa zywca ;)
    no i teraz tak. z tego co piszesz, to bierzesz dwie lyzeczki, a tak pisze zeby brac 4 lyzeczki-a bynajmniej max 20g na dobe podzielone na dwa.
    no i z tego co poczytalam, to w zasadzie zarzywa sie to tez ze wzgledu na blonnik-nie jako srodek przeczyszczajacy, ale wlasnie ze wzgledu na zapotrzebowanie blonnika.
    dlatego sie jest tak zapchanym-bo blonnik ma to do siebie :)
    no nic, zobaczymy. juz cuda na kiju testowalaM.
    owszem duzo schudlam-w ciagu roku zrzucilam bez cwiczen(poza cwiczeniami przy malym dziecku) 40kg-niestety tyle przytylam podczas ciazy-spowodowane to bylo rozregulowanymi hormonami przez tabletki anty.....no ale waga stanela uparcie na 73kg i ani drgnie.
    no ale swoja droga...zachciewajki sie ma swoje wieksze niz podczas ciazy ;)
    tak czy siak-10kg chce schudnac. 160cm i 73, no to jednak za duzo. nie powiem od urodzenia mialam problem z nadwaga, ale coz...trzeba meza szukac-dziecko juz mam, czas na meza ;)
    pozdrawiam. i powodzenia zycze z odstawianiem no i z tymi fajkami.
    kiedys bralam ten tabex-fakt skuteczny jest-ale nie dla tych ktorzy lubia palic-czyli ja.....
    pozdrawiam jeszcze raz
    M.

    OdpowiedzUsuń
  46. Cześć,jestem zaskoczona tyle ludzi,no no też kupiłam i dzisiaj zażyłam,jeść mi się nie chce,a zawsze już pałaszowałam słodycze ,czuję się bardzo najedzona,nawet za bardzo może to nie dobrze?.Zobaczę jak to działa i odezwę się gdzieś za tydzień,aha jakoś się dziwnie odbija ,jakby refluks,czuję taki dyskomfort w buzi (delikatnie mówiąc haha .Jesteś chyba dobrym człowiekiem skoro bezinteresownie zdradziłeś jak za groszę można schudnąć i poświęcasz swój czas innym,życzę Ci i Twojej rodzince dużo pomyślności i wszystkiego dobrego,ucałuj Kajtusia.

    OdpowiedzUsuń
  47. CZEŚC PAWLE
    KUPIŁAM ISPAGUL ZAPŁACIŁAM ZA NIEGO 10,60 ZARZYŁAM DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ POZA TYM ŻE NIE CZUJĘ GŁODU TO OK. TO JUŻ DOBRY ZNAK ZROBIŁAM PIERWSZE 25 BRZUSZKÓW I JAK NIGDY JESTEM Z SIEBIE DUMNA.NIE LICZE NA NIEWIEM JAKI EFEKT ALE MOŻE CHOCIAŻ TROSZKĘ POMOŻE.MAM 25LAT 168CM I 108KG PO CIĄŻY NIE MOGĘ ZRZUCIC NIC DLATEGO ZOSTAŁAM SAMA Z CÓRKĄ.PO PRZECZYTANIU WIERZE ŻE MOŻE I MI SIĘ UDA POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  48. anka
    Hej ja dzis trafilam na ten blog i jestem w szoku tym co piszecie ja tez jestem po ciazy mialam cesarke i nie moge schudnac waga82 wzrost 168 tragediaaaaa.... ale teraz mam nadzieje na sukces. tylko mam pytanko wiesz moze czy mozna to brac z tabletkami antykoncepcyjnymi??? pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  49. ja do Anka...ja mam 165cm wzrostu i waże 82 kg..i nie czuje się tragedią...i nie byłam w ciąży...też brałam tabletki i po odstawieniu w miesiąc przytułam 2 kg...dlatego teraz jest 82kg...wydaje mi się że można to łączyć bo to zioło jak czosnek..wiec wiesz:) pozdrawiam i trzymam kicuki:)

    OdpowiedzUsuń
  50. A ja też zaczęłam brać. Faktycznie, nie odczuwam głodu. Wyczytałam, że ispagul hamuje wchłanianie tłuszczu z przyjmowanych potraw dlatego warto go łyknąć na jakiś czas przed posiłkiem. A najfajniej jest pojadać coś zdrowego co jakieś 3 godziny (niedużo i niekalorycznie)to się wtedy robi organizm w jajo i nie daje mu się szansy na zaskoczenie nas wilczym głodem. Wypraktykowałam to w pracy gdzie zwykle nie ma czasu na "rozsądne" posiłki. Przyjmuję ispagul od 2 dni (oczywiście pod wpływem Twojego, Pawle bloga) i stwierdziłam, że coś się z tego może wykluć. Mam do zgubienia 6 kg i pracuję nad tym od dłuższego czasu bez skutku. Nie stosuję diet. Ograniczam węglowodany i tłuszcze. Temat ruchu pominę milczeniem - nie lubię! Podpisuję się obiema rękami pod wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat Twojego bloga. Jeszcze tu zajrzę i mam nadzieję pochwalę się efektami. Powodzenia wszystkim! Danusia

    OdpowiedzUsuń
  51. a ja mam pytanko do osoby ktora pisala o tej diecie "ODCHUDZANIE NA ZAWOLANIE". czy moglabys jakos przyblizyc o co tam chodzi? tez sie na to natchnelam, ale kurcze....szczerze powiem ze wydac 40zl...no mnie osobiscie na to nie stac niestety.
    wiec jakbys mogla cs wiecej o tym napisac, bylabym bardzo wdzieczna.

    co do ziolka-biore drugi dzien.
    wszystko fajnie itp...ale kurcze. jak nie mialam do tad problemow z kibelkowymi sprawami, tak...cosik mnie dla odmiany zatwardzilo. brzuchol mi wywalil i czuje sie jakbym znow byla w ciazy.
    myslalam ze mnie przeczysci a tu prosze....w druga strone mi poszlo.
    i osobiscie wole wersje na lyzeczke, do buzi i popic.
    no nic czekam jeszcze na efwekty, bo narazie to sie czuje okropnie ciezka i wydeta :)

    OdpowiedzUsuń
  52. WITAM CIE MAM NA IMIE EWA MAM ZAMIAR ZAKUPIC TE TABLETKI I MAM NADZIEJE ZE POMOGA BO PRZY WZROSCIE 174 WAZE 96 I CHCE ZLECIEC DO JAKIEJS 64. MAM JESZCZE JEDNO PYTANKI CZY NIE BEDZIE PO TYM EFEKTU JO JO

    OdpowiedzUsuń
  53. anka dzieki za slowa wsparcia. mam na dzieje ze cos z tego bedzie. od jutra zaczynam brac pozdrawiam jak cos sie ruszy dam znac

    OdpowiedzUsuń
  54. Czytam, czytam i nie mogę przestać się baaaaardzo szeroko uśmiechać. Fantastycznie, że zawiązują się dyskusje. Ten blog stał się dla mnie bardzo miłym sposobem spędzania czasu, choć nie wszystkie wpisy są wesołe: "...PO CIĄŻY NIE MOGĘ ZRZUCIC NIC DLATEGO ZOSTAŁAM SAMA Z CÓRKĄ..." Halina. Czy ja dobrze rozumiem, że ojciec dziecka Cię zostawił po ciąży, bo nie wróciłaś natychmiast do figury z sprzed?
    Napisz Halinka, bo na prawdę nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem Twoje słowa.
    Generalnie taki się wątek pojawił, że szczupłość jest potrzebna, żeby mieć faceta.
    Nie zgadzam się. Jeśli jeszcze uściślimy i postawimy tezę: "szczupłość jest potrzebna, żeby mieć faceta, z którym będę szczęśliwa" to już na maksa się nie zgadzam.
    Wzywam do głosu Te szczęśliwe w związkach, nawet, jeśli domowników przybyło nie tylko na sztuki, ale i w pasie ;). Dalej dziewczyny. Pisać. Pisać i dawać recepty, bo ja nie wiem, co powiedzieć, ale chciałbym jakoś pomóc.
    No chyba jednak kurde osobowość, dojrzałość, mądrość, dobroć, ciepło, poczucie humoru, błysk w oku, fajny głos, wspólne pasje, różne talenty, na pewno nie tylko tyłek. Każdy facet, który chce się wiązać na dłużej kuma chyba, że Kasia czy Marysia, za 20 lat nie będzie nadal miała 22. No chyba, że zakłada, że będzie miała, choć nie koniecznie nie Natasza. Ale czy taki da wam szczęście.
    Czy jakby zrobić badania, to nie wyszłoby, że te najatrakcyjniejsze świetnie sobie radzą do jakiegoś tam wieku, a potem dochodzą do wniosku, że po 15 latach bycia gwiazdą tak na prawdę nie mają żadnych wspomnień, które jak przychodzą do głowy, to nie ma takie rzeczy, która zdjęła by wam uśmiech z ust.
    Tak więc ustalamy, że można pisać, że sama, że szukam, że może jak schudnę, ale druga strona też pisze.
    A te co jak schudną to może znajdą to moim zdaniem jest tak, że prędzej znajdziecie, jeśli najpierw poszukacie w sobie tej masy rzeczy, za które możecie same siebie na maksa egoistycznie i szalenie pokochać, potem się za te rzeczy pokochacie, a potem zaczniecie szukać faceta, który będzie potrafił docenić wasze walory, a nie takiego, który łaskawie na was spojrzy. Wbrew pozorom czasem, jak się podniesie wymagania to o kandydatów i to tych ambitniejszych znacznie łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  55. alez sie zbulwersowal hehe.
    powiedz lepiej jak tam dietka no i papieroski!

    OdpowiedzUsuń
  56. WITAJ JESTEM ZAPALONYM KULTURYSTA ALE OPRUCZ MASY MOJE CIALO NIE DAWALO SIE TZW WYRZEZBIC DIETKI SIRODKI ITP A TU NAGLE TEN SIRODEK REWELKA JUZ JESTEM W SZOKU POZDRAWIAM TOMI

    OdpowiedzUsuń
  57. No doobra, skoro Paweł taki apel wystosował, to ja zacznę. Mogłabym napisać - Jestem Iw, gruba, paląca, pyskata, złośliwa, i ogólnie jędza. Faceta sobie znalazłam, będąc matką syna-urwisa, mając za dużo tu i tam, i mając już szczęśliwą trójkę w liczbie lat. Mało tego, postanowiłam sobie, że moje życie odmieni się po trzydziestce, i na złość wszystkim będę szczęśliwa, bo tak. Ja Baran jestem, to tak dla informacji - jak już sobie coś postanowię, to choćbym pękła, a osiągnę. No i nadarzył mi się, prezent urodzinowy na trzydzieste urodziny to był, które samotnie przed monitorem spędzałam. I został, kocha mnie, kocha moje dziecko, mamy fajną córę, mamy tysiące tematów do rozmowy, wieczory są za krótkie, i takie tam.... No i puszystość wcale nam w tym nie przeszkadza. Ja tam w ogóle lubię siebie i nie mam problemów z akceptacją wałeczków, problem leży gdzie indziej. Otóż w każdym sklepie, wszystkie ciuchy szyte są na anorektyczki. Na mój rozmiar są albo ciuchy ciążowe, albo babcine worki pokutne. Wkurzam się, bo też chcę wyglądać fajnie, kobieco, a nie wpadać w kompleksy przez wątpliwą modę. Więc kupiłam sobie bluzkę o dwa numery za małą, pięęęękną!! I zawzięłam się. Schudnę, bo tak chcę. A nie dlatego, że tak trzeba, dla kogoś. A małżon szczypie mnie w tyłek i twierdzi, ża jak bym była chudsza, to by sobie siniaków narobił, i żadnej przyjemności by nie miał :))) A bluzka wisi w szafie jak memento i kłuje w oczy...
    Wszystkim tym dziewczynom, które myślą, że figura jest potrzebna do znalezienia sobie kogoś na dobre i na złe, mówię - najpierw pokochajcie i zaakceptujcie same siebie. Faceci nie znoszą ciągłego narzekania na swój wygląd, mało tego - oni tego wcale nie widzą!! Prawda, Paweł? Jak im nie pokazać cellulitu, to nie wiedzą, czy to jakiś środek do czyszczenia toalety, czy tabletki anty... Ale jak się ciągle powtarza - jestem gruba, jestem brzydka, nieatrakcyjna - w końcu w to uwierzą. I powiedzą - tak, jesteś gruba, brzydka, nieatrakcyjna. I znajdą sobie lepszy model. Nie ładniejszy, nie szczuplejszy. Tylko bardziej uśmiechnięty, szczęśliwy, wyluzowany. Bo uroda człowieka leży w duszy, nie w ciele. Tak myślę.
    I wsjo na temat.
    Iw
    PS. Chudnę, chudnę, ale powoli, bo też ostatnio tych okazji do dojadania było sporo, a poza tym mój małżonek takie drinki robi, że uaaauuu.....mrrmrrmmmmmrrrr... To ja piję Ispagul i sruuu - drineczka :P Jakież to fajne odchudzanie :))

    Pozdrawiam siostry i braci w wierze :D

    OdpowiedzUsuń
  58. :D :D :D
    uwielbiam czytać takie historie.
    W każdym calu się z Tobą zgadzam Iw.
    W 200% potwierdzam jako facet każde Twoje słowo. Co to jest TEN celulit też dowiedziałem się dopiero od mojej Karolinki.
    Dziewczyny, które nie macie chłopaka, bo jesteście za grube: wydrukujcie sobie powyższego posta IW, i co dziennie przy śniadanku przeczytajcie. Każdego dnia, a szczęście Was znajdzie szybciej niż myślicie.
    Po ziemi chodzą całe tabuny przyzwoitych facetów, wierzcie mi.

    OdpowiedzUsuń
  59. Cześć :) Powiem szczerze, że jestem w szoku, że facet pisze o odchudzaniu, ale myślę, że to dobrze. Mam 170 cm wzrostu i ważę 72 kg, masakra :( a mam dopiero 16 lat. Wszystko przez to, że ciąglę choruję a lekarze tacy mądrzy dają mi leki, po których się tyje (niby skutek uboczny większości leków). Jestem zwolenniczką leków ziołowych więc bardzo zainteresował mnie ten blog. Od jutra zastosuję Twoją metodę i mam nadzieje, że to pomoże, chcę zrzucić 12-14 kg, może za parę lat mi się uda :P. Na wygląd nie narzekam, bo nikt by nie powiedział, że tyle ważę, zawsze mówią 60-65 ale swiadomość wagi to tortura (chcę zgubić trochę z ud i brzucha). Jestem nastawiona pozytywnie, bo nie chodzi o to żeby się załamać, dobrze wiem, że ludziom radosnym, pełnym życia jest łatwiej w życiu. Napiszę jak zrzucę choć trochę ciałka :) Pozdrawiam, Karolcia :):):)

    OdpowiedzUsuń
  60. Witam ;)
    po pierwsze - szacunek moj i uznanie;)
    nie wiem czy to co przeczytalam jest w 100%prawda ,wolalabym zeby nie okazalo sie, ze to jakis chwyt marketingowy,jesli jestes drogi Pawle z krwi i kosci i faktycznie opisales tu prawdziwa historie to powtorze sie w tym miejscu , a wiec szacunek ;)a konkretnie jestem pod wrazeniem calego Twojego bloga i jego formy,podpisuje sie pod wszystkimi pochwalami moich poprzednikow obydwoma rekami;),Twoj blog jest tak przejzysty i prosty ze az ekstra .
    wyobraz sobie ze pod wplywem czytania Twojego blogu, tak gdzies w polowie bedac juz,stwierdzilam ze jeszcze w markecie mam otwarta apteke i nie zamykajac komputera wzielam dziecko i sruuuu do apteki (pewnie sie smiejesz wlasnie ,ale tak zrobilam). Tak wiec jak sie domyslasz ziolo juz jest w moim posiadaniu , nie zaczynam od dzis bo juz wieczor a ja nie wiem o co chodzi ale wole od rana, gdy umysl swiezy i wogole , w sumie nawet filmu nie lubie ogladac od polowy, tak wiec zaczynam od jutra,uwielbiam pisac (czytac takze)wiec mam nadzieje ze z Twoja aprobata bede mogla zostawiac swoje przemyslenia dotyczyce tematu ma sie rozumiec.

    a Teraz od prezentacji swojej osoby dla zaciekawionych:)( ja tez pochlonelam kazde zdanie i kazdy szczegol kazdego wpisu tutaj) czytajacych zaczne, choc nie wiem czy dobre slowo zostalo w tym momencie uzyte heh,koniec koncow niech bedzie ze zaczne:)

    Mam 34 lata,meza-ktory nigdy nie dal mi nawet do zrozumienia ze powinnam schudnac mimo ze jak sie poznalismy mialam 55 kilo! wiec sama sie dziwe jak on to wogole akceptuje? bez zadnych uszczypliwosci poprostu mnie taka toleruje , 3-letnia cudowna i wyczerpujaca swym charakterkiem dziewczynke,ktorej non stop pelno wszedzie chodz czasem zwracam sie do niej ADHD ;) to na szczescie nic jej nie jest, taka jej uroda charakteru , czy jak to inni nazywaja, zywe srebro,od porodu w mojej sylwetce mimo prob niewiele sie zmienia, raz lepiej raz gorzej, ale sumujac to waga zyciowa zostala osiagnieta i nie chce mnie opuscic:( juz za dlugo jak na moja wyczerpana psychike, bardzo zle wlasnie psychicznie znosze swoja nadwage,przed ciaza nigdy tyle nie wazylam mimo ze zawsze musialam uwazac na to by nie tyc wiele ,a w efekcie raz wygladalam super a raz mniej super heh;)
    mam 160 cm wzrostu i jetem po kolejnej diecie w fazie jojo czyli tyje od kilku tygodni , mysle ze waze 77 kg ale rano sie zwaze i poprawie jesli jest inaczej, w sumie przez ostatnie 3 lata waze kolo 72 kilo srednio,mimo ze raz juz mialam 67 na wadze i wbijalam sobie do glowy ze nigdy z przodu cyfry 7 nie bedzie to efekt jest jaki jest.
    Bardzo chcialabym sie juz zmienic fizycznie bo czuje ze zmieniam sie psychicznie na minus oczywiscie, nie cieszy mnie wiele rzeczy , nie patrze wcale w lustro, czasem w witrynie sklepowej gdy widze odbicie orientuje sie ze nie ogarnelam fryzury przed wyjsciem i wyszlam tak z domu na ulice o zgrozo!a ja wlasnie wychodzac z domu zapominam spojrzec w to zakichane lustro bo tak nie cierpie swego odbicia,ze nawet wychodzac z domu skupiam sie w 100% na dziecku i nie mysle o sobie juz od dawna i wlasnie wcale,ale nie odpowiada mi to wcale tzn. moja postawa i stosunek do wlasnej osoby, bardzo chcialabym byc ta rozesmiana od ucha do ucha jak w sumie nie tak dawno dziewczyna,chcialabym podniesc w koncu wzrok na ulicy i wyprostowac sie by moc swobodnie patrzec ludziom w oczy ;) mam nadzieje ze czytaja moj wpis ludzie z podobnymi problemami , bo w koncu w grupie razniej ;)
    pozdrawiam Ciebie autorze i wszystkich czytajacych;)
    M.mama-M

    OdpowiedzUsuń
  61. Witam ponownie!
    Dołączę się do dyskusji,choć serce mi się kraja,kiedy mam o tym pisać.Byłam szczęśliwa,uśmiechnięta,zakochana i zadowolona z siebie nawet kiedy po ciąży zostało mi 15kg nadwagi.Wcale mi to nie przeszkadzało i akceptowałam się taką.Ale mój partner niestety nie...Ciągle dawał mi do zrozumienia,że jestem za gruba,że za dużo jem,że nie dbam o siebie,że nie ćwiczę itd.Odpowiadałam mu,że akceptuję siebie taką jaką jestem i że się sobie podobam a jeśli jemu nie odpowiadam to niech znajdzie sobie inną,taką co będzie szczupła po porodzie.Skoro wygląd był dla niego najważniejszy...Nie odszedł ode mnie.Jest do dziś.Schudłam jakieś 10kg,ale i tak nie był zadowolony.Daleko mi było do jego ideału.Teraz znowu przytyłam,bo rzuciłam palenie i znowu jest gorzej.Ale już mnie nie krytykuje,bo sobie na to nie pozwalam.Jeśli uda mi się schudnąć to tylko dla siebie-nie dla niego,lecz dla tych bluzek w rozmiarze 36.Jestem zagubioną,zakompleksioną jak nastolatka TRZYdziestolatką,niekochaną i niedocenianą jako matka,kochanka,kobieta...z powodu kilku wałeczków na brzuchu.Z powodu mojego faceta,ojca mojego dziecka...dobrego ojca..który uległ modzie na sztucznie opalone wieszaki :)
    pozdrawiam wszystkich!
    p.s.błonnik trochę pomaga,rzeczywiście wypełnia wnętrze żołądka,ale nie tak jak się tego spodziewałam;najgorsze są wieczory (siedzę długo w nocy) - chce się jeść! no i to nadmierne łaknienie,ta ślinka,która cieknie na wszystko :( jak się jej pozbyć?
    Isia

    OdpowiedzUsuń
  62. Oj rany, źle się dzieje, bardzo źle... Podobno ludzie puszyści są bardziej uśmiechnięci, są radośniejsi, mają w sobie więcej energii, a przede wszystkim zarażają innych pogodą ducha. A tu co? Narzekamy... Siedzimy takie sfrustrowane, niedoceniane,nieszczęśliwe baby nad kielichem goryczy i zalewamy robala... No i dobrze, zalewajmy, Ispagulem :) Całą tę terapię TRZEBA zacząć od siebie. Isia dobrze pisze, pokazała facetowi alternatywę, nie podoba się? Wynocha!! Mam tak samo ;) Jak mnie ktoś krytykuje (mam na myśli cechy wyglądu, charakter to inna bajka), pokazuję mu odpowiedni paluszek i kończę znajomość. Podobam się sobie, nikomu więcej nie muszę. No, nie ukrywam, że mąż mój nie ma argumentów do docinania, bo sam wygląda jak połączenie Shreka z Obelixem :P i tylko czasem wzajemnie palniemy sobie jakiś głupi tekst, tak naprawdę żartując sobie z siebie przez całe lata. Zabawnie jest :) Jednym słowem, nie przywiązujemy wagi do swojej wagi... ;) Ale tak samo on, jak i ja, po cichutku marzymy sobie o tym, żeby wyglądać zgrabniej, ja chciałabym wrócić do figury sprzed dwóch ciąż (50 kilo i ani grama więcej), on do postury sportowca (kontuzja przedwcześnie zakończyła jego karierę karateki). Więc czasem jakoś tak wpadamy w na pomysł ograniczenia parówek, piwka, żółtego serka, lodów ze śmietanką na rzecz gruszek i pomidorów, i tak już od lat....
    A jednak ludzie nas lubią, bo zawsze u nas jest wesoło, bo widać, że się kochamy, a z wad potrafimy stworzyć zalety. Więc może trzeba zacząć od siebie, od duszy, polubić siebie, polubić swoje odbicie w lustrze (Isia, to do Ciebie! W Sephorze mają fajne cienie do powiek, może byś tak wypróbowała, co? ;)), dać sobie szansę na szczęśliwe życie, bo skąd wiadaomo, co za zakrętem? Wyobrażacie sobie, przeżyć swoje życie na ciągłym narzekaniu? Albo na ciągłych wyrzeczeniach? Nie spróbować nigdy golonki, pizzy, frutti di mare, rurek z bitą śmietaną...? Ależ mowy nie ma!! Życie pełne zakazów, nie dość, że społecznych, nie dość, że nie można po gębie dać wszystkim, komu by się chciało (takich z telewizji mam na myśli, albo bandytów), nie można zrobić sobie półrocznych wakacji na zawołanie (poza macierzyńskim), TO JESZCZE MAMY NIE JEŚĆ?! Ooo, nie ma tak. Żadnych diet, żadnych postów, mogę ograniczyć, owszem, ale nie zamienię golonki na pomidora, bo pomidor to NIE JEST MIĘSO, a batonik muesli to NIE JEST CZEKOLADA i nie będę jeść wiórów. Amen.
    Więc sobie jem te moje mniammmm mięska, i czekoladę, i tort malinowy na bitej śmietanie, a Ispagul piję swoją drogą. Panu Bogu świeczkę, a Diabłu też ogarek. A co tam :))
    Pozdrowionka i słonecznej niedzieli życzę :)
    Iw

    OdpowiedzUsuń
  63. A ja to jestem jakaś inna i odporna nie tylko na ból moich plecków lecz również na działanie tych ziół...wiecie co??na Kupe pomogło..lecz na odchudzanie ani rusz!!!:( ale co tam..tyle dobrego że chodziać mogę się załatwić..A Wam Kochani Życzę Powodzenia i Wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  64. IW hehehehe no sie usmialam.
    ale powiem Ci, ze podnioslas mnie na duchu.....a moze i mnie ktos ze chce, mimo ze mam dziecko?
    i fakt-samoocena jest najwazniejsza.
    kiedys bylam pewna siebie itp, a teraz....jak dzikus. ale co sie dziwic.
    wiele sie wydarzylo. cala ciaze przeszlam sama w nerwach itp, ponad dwa lata siedze w domu, ehhhhh. znajomi byli....byli, poki cvzlowiek sie bawil. teraz zostala ich garstka...ba....ze dwie osoby, z ktorymi mozna porozmawiac.
    a poza tym Iw, ja tez jestem barankiem, wiec :) i tez jestem pyskata itd...no i syna urwisa tez mam...kurka tylko meza brak.
    gdzie mozna poznac jakiegos wartosciowego czlowieka? jak sie z domu nie wychodzi hehehehe. bo moja mama zamiast zajac sie w weekend dzieckiem, to marudzi-chyba mysli ze akwizytor zapuka do bramy ;)

    no a teraz o ziolku.
    wybralam jedno opakowanie.
    glodna bywam, oj bywam.
    nie jem chleba/ewentualnie raz na ruski rok cos tam sobie zjem...a co! przeciez zycie krotkie jest a buleczka jest pyszna-nie przesadzajmy :)
    co do toaletowych spraw-problemow nie mialam nigdy, nic sie nie zmienilo.
    kg zgubilam w tydzien?
    ale......poza tym wyjadam resztke lindaxy-wiec trudno wyczuc, czy lindaxa zaczela wspolpracowac z ziolkiem i znow zaczelo dzialac, czy poprostu to, ze....oszczedzam na jedzeniu ;)


    Pawle, jak tam tabex co? i jak dietka? juz zakonczyles?
    a tak poza tym, mama mala propozycje-jakby sie dalo to moze fajnie by bylo utworzyc tu forum?
    wygodniejsza forma rozmowy.
    pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  65. Witam ponownie tym razem same Panie :d.
    Lada moment napiszę jakiegoś posta. Szczerze mówiąc 3 rzeczy: (1) masa obowiązków pozablogowych, (2) eksplozja bloga dzięki WAM, czyli masa postów, (3) trema twórcza dzięki WA :/, sprawiają, że tylko akceptuję kolejne posty (każdy muszę zaakceptować, odrzucam przejawy nieuargumentowanej frustracji i zwykłego, typowego na forach chamstwa) i to na tyle. Jak mam coś napisać, to trochę się boję, bo ciągle w głowie mi się obijają te wszystkie miłe rzeczy, które tutaj piszecie a jednocześnie świadomość, że nie chcę Was zawieźć.
    No ale wracajmy do naszych najważniejszych spraw, czyli WAS.
    Iw: :)
    Isia: słyszałem kiedyś taką sentencję, że zawsze są co najmniej 2 powody, dla których zachowują się w określony sposób: ten, który podają i ten prawdziwy. Nie jestem psychologiem, nie wiem, czy w ogóle mam prawo się wypowiadać, mogę jedynie powiedzieć moje przemyślenia, a są one takie, że nie wierzę w to, że mąż nie kocha żony z powodu kilku kilogramów więcej. Przy takim założeniu wszystkie małżeństwa musiałby się rozpaść po kilku latach, ponieważ ludzie się starzeją i zmieniają fizycznie. Niedoskonałości lub operacji plastycznych przybywa i nic się na to nie poradzi. Moim, powtarzam tylko moim zdaniem jest tak, że tusza to tylko pretekst, alby ty to tak interpretujesz. Wiem, że okres po urodzeniu dziecka nie jest łatwy dla mamy ale też dla taty.
    Z punktu widzenia faceta to jest również tak, że cały świat się wywraca. Nie ma na nic czasu, pieniądze gdzieś znikają, nie można z nimi nastarczyć, nie można się wyspać, nie można wyjść do kolegów na piwo, bo trzeba zostać z dziećmi itd. itp.
    I teraz pytanie, na ile facet był dojrzały, kiedy... Na ile liczył się z tym, że jego życie się zmieni, na ile kocha te dzieci, na ile potrafi popatrzeć na sytuację z punktu widzenia żony również, której świat zawalił się przecież na ogół 10 razy bardziej, bo ona już nie ma pracy, czyli miejsca, gdzie się idzie, spotyka ludzi, rozmawia z kimś w twoim wieku a nie tylko mówi "mama" i dostaje napadów szału o byle co, bo mama wyszła do wc.
    Jak taki facet nie był na to gotowy, nie ma jaj, żeby to nie tylko udźwignąć, ale nie robić siebie też w tym wszystkim ofiary, bo tutaj nie ma żadnych ofiar, są tylko 2 lub 4 (jak u nas) śliczne nóżki do całowania. Jest bosko. tego chcieliśmy. Są wyrzeczenia, ale do cholery... one są niczym w porównaniu z tym, że mamy DZIECI, to czego oboje chcieliśmy.
    No jak gość tak na to nie patrzy, a słabość leży w nim (bo może leży w nim, a może on jest ok, a partnerka nie, różnie bywa, nie oceniam konkretnego przypadku, analizuję możliwości, jakie mogą mieć miejsce) to znaczy, że jest słaby również na tyle, żeby przyznać się do tej słabości i zrzuci winę na... no przecież nie na te małe śliczne stópki. Na żonę. Słabość, zmęczenie, przerodzi się w złość i agresję słowną i... no jak laska tego nie wychwyci, to ją to będzie niszczyć. A jak to wychwyci to może zrobić coś na dużo mądrzejszego, niż zrobiłaby to taka, co nie wychwyciła, ale jest asertywna. Może potraktować swojego niby niekochającego a tak na prawdę przerażonego i zagubionego męża jak ofiarę, pomóc mu poradzić sobie z tą sytuacją i uratować sobie męża ale przede wszystkim ojca i pełny dom dzieciom. Wyjdzie pod warunkiem, że rzeczywiście była to jego słabość i rzeczywiście ją kochał no i jeśli ona będzie mega silną babką. Psychicznie. Jak jest tutaj. Nie mnie oceniać. Na pewno warto rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, próbować. Dziecko samo się spłodziło i moim zdaniem rodzice mają obowiązek walczyć z całym światem a zwłaszcza z Samym Sobą każde z osobna, żeby 1. być szczęśliwym 2. jeśli się da to być szczęśliwym razem. Jeśli 1 i 2 będzie spełnione, to to jest najlepsze, co możemy dać naszym maleństwom.
    c.d. dalej

    OdpowiedzUsuń
  66. Inna sprawa to sprawa samopoczucia, samooceny vs wygląd. Boże jakie to próżne. Kurde. Jaki jestem próżny. No tak, jestem. I rozumie wszystkich, którzy nie akceptują siebie grubymi. Na prawdę znacznie przefajniej jest ważyć 10 kg mniej niż się waży. Dla zdrowia lepiej. Dla kondycji fizycznej lepiej. Dla bycia szczęśliwszym... ja się cieszę, że schudłem i to bardzo.
    M: dzięki za fajne wpisy. Pomyślę o tym forum. Rzeczywiście nawigowanie staje się ciężki. nie wiem, kto co gdzie wpisywał.

    OdpowiedzUsuń
  67. Jak większośc trafiłam tu przez przypadek a w zasadzie pod wplywem zlosci przez wlasną głupotę. Jak większosc szukałam diety cud i natrafiłam na dobieramydiete.pl gdzie zapewniali dostosowanie diety do grupy krwi i codziennego trybu zycia. Nabralam się..wyslalam smsa i stracilam ponad 60 zl ehh.a nie otrzymalam zadnej diety. Czuję się głupio bo w tej sprawie nie da się chyba nic zrobic. Czytajac forum bardzo poprawił mi się humor..te smieszne komentarze,fajne historie naprawde podnoszą człowieka na duchu.Cieszę się że jest taki blog,napewno nie raz tu zajrze a jutro udam się do apteki;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. M. :)
    Jak Ci powiem, że znalazłam sobie faceta bez wychodzenia z domu, to podniosę Cię jeszcze bardziej na duchu? No z neta go mam, a skąd? Ja też miałam tylko dom-pracę-dziecia, dom... I komputer :))
    W kwestii diety, mój dzisiejszy jadłospis wyglądał tak:
    Ispagul, ćwierć wysuszonej wczorajszej drożdżówki, kawa, ćwierć zimnego ziemniaczka wielkości orzecha włoskiego, dwie fasolki szparagowe i jakaś jedna siódma pieczonego udka z kurczaka - resztka niedojedzonego obiadu smarkatej, kawa, ispagul, trzy mentosy, siedem fajek. Nie bierzcie przykładu :))) Ale głodna nie jestem, o! A waga znów mi drgnęła, dumna jestem, że ohhhh... :))
    Paweł - powiem krótko - Ty boski facet jesteś i żona pewnie Cię wielbi, i słusznie bardzo :)) Poglądy masz odpowiednie, i podejście do życia, i w ogóle wowww....

    A na deser, i dla poprawy humorku, podsyłam Wam dietę, która na bank zadziała - wiem, aktualnie jestem na tym etapie :))

    DIETA PRZEDSZKOLAKA

    Dzień pierwszy

    Śniadanie:
    Jajecznica z jednego jajka, jedna grzanka z dżemem z winogron.
    Zjedz dwa kęsy jajecznicy, przy pomocy dwóch palców zrzuć resztę na podłogę.
    Jeden raz ugryź grzankę, następnie rozsmaruj dżem po swojej twarzy i obrusie.
    Drugie śniadanie:
    Cztery woskowe kredki (dowolnego koloru), garść ziemniaczanych chipsów, szklanka mleka (trzy łyki, resztę rozlej).
    Obiad:
    Suchy patyk, dwie groszówki i jedna złotówka, cztery łyki rozgazowanego Sprite'a.
    Zagryzka przed snem:
    Rzuć grzankę na podłogę w kuchni.

    Dzień drugi

    Śniadanie:
    Podnieś z podłogi wczorajszą wyschniętą grzankę i zjedz ją.Wypij pół butelki wyciągu z wanilii albo jedną buteleczkę farbki do kolorowania jedzenia.
    Drugie śniadanie:
    Połowa szminki w jaskrawym różowym kolorze i garść suchego psiego jedzenia, jedna kostka lodu, jeśli masz ochotę.
    Popołudniowa przekąska:
    Liż tak długo lizaka, aż zrobi się klejący, zabierz na dwór i upuść do piasku. Podnieś i liż tak długo, aż zrobi się czysty. Wtedy wnieś go z powrotem do domu i upuść na dywan.
    Obiad:
    Mały kamyk, albo nieugotowane ziarnko grochu, wepchnij do lewej dziurki w nosie.
    Wylej sok z winogron na ubite ziemniaki, zjedz łyżeczką połowę, resztę daj psu.

    Dzień trzeci

    Śniadanie:
    Dwa naleśniki z dużą ilością syropu, zjedz jeden, palcami wetrzyj syrop we włosy. Szklanka mleka - wypij połowę, włóż drugiego naleśnika do reszty mleka w szklance.
    Po śniadaniu podnieś wczorajszego lizaka z dywanu i zliż włoski, następnie odłóż lizaka na najlepsze wyściełane krzesło.
    Drugie śniadanie:
    Trzy zapałki, kanapka z masłem orzechowym i dżemem - wypluj kilka gryzów na podłogę.
    Rozlej szklankę mleka na stole i wypij, siorbiąc.
    Obiad:
    Miseczka lodów, garść chipsów, trochę czerwonego ponczu.
    Spróbuj wyśmiać trochę ponczu przez nos, jeśli dasz radę.

    Ostatni dzień

    Śniadanie:
    Ćwiartkę tubki z pastą do zębów (jakiegokolwiek smaku), kawałek mydła, oliwkę, szklankę mleka wlej do miseczki z płatkami kukurydzianymi, dodaj pół szklanki cukru.
    Gdy płatki zmiękną wypij mleko, resztą nakarm psa.
    Drugie śniadanie:
    Zjedz okruszki chleba z podłogi w kuchni i z dywanu w pokoju gościnnym.
    Znajdź lizaka i zjedz go do końca.
    Obiad:
    Połóż spaghetti na grzbiecie psa, włóż klopsy mięsne do uszu. Włóż budyń do soku i wyssij przez słomkę.

    Jak dla mnie, dieta idealna. Sraczka, za przeproszeniem, gwarantowana i bez Ispagula :D
    Dajcie znać, jakie efekty :))
    Uściski!
    Iw

    OdpowiedzUsuń
  69. :D. Dzięki, ale nie wszystko wygląda tak różowo. Moje poglądy to jedno, nawyki to drugie. Poglądy kształtują się również podczas cichych dni, kiedy mam chwilę, aby zastanowić się, czego chcę, czego mi brakuje, co tak na prawdę się dzieje wokół mnie. Nie zawsze jest różowo u NAS, ale najważniejsze, że się staramy i pracujemy.
    Pozdrawiam IW i dzięki za zaangażowanie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Dobry wieczór!
    Iw: nie wątpięw to,że cienie Sephory są wspaniałe;naczytałam się o nich mnóstwa dobrych rzeczy,ale w mojej sytuacji finansowej to ja mogę sobie nimi nacieszyć (a nie pomalować!) oko :) może kiedyś będę mogła je sobie kupić.Ale dziękuję,dziękuję za te cienie i nie tylko:)A diety raczej próbowac nie będę,choć urozmaicona-trzeba przyznać:)
    Pawle:dziękuję za te wszystkie wspaniałe słowa,jesteś bardzo mądrym i dojrzałym mężczyzną i...przez cały dzień próbuję Ci odpisać,ale ...mysli mam za dużo i zbyt chaotyczne;muszę to wszystko przemyśleć,przeanalizować.Obawiam się,że nie jestem taką mega silną psychicznie babką.Ale jakoś to będzie.Mam nadzieję,że dzięki ispagulowi będzie lżej:) Odezwę się.Pozdrawiam serdecznie!Isia

    OdpowiedzUsuń
  71. IW
    buahahahhaha, no dieta cud! sie usmialam, do lez!
    o kurde....patrz. a ja w necie natrafiam na samych...takich na jakich spojrzec bym sie bala, a co dopiero mialabym go przyprowadzic do domu i pokazac rodzicom...o nie!
    albo na takich co to szukaja tylko przelotnego romasu-w najlepszym wypadku(pisac doslownie nie bede-ale...kurde...z kasa krucho trzeba to przemyslec ;) hehehehe) albo na takich co to moja sie dzieci i/lub lubuja sie w blondyneczkach z dlugimi nogami :D totalne moje przeciwienstwo.

    Pawel-i ja tez sie z Toba zgadzam,
    a co do cichych dni-nawet w najlepszxym zwiazku bywaja spiecia-sa potrzebne.
    rozwydrzone dzieci...hmmmmmmmmm wlasnie.
    moje dziecie przedwczesnie przechodzi kryzys 2-latka, ktory przechodzil majac roczek........
    jejuuuuuuuuu co to sie potworek wstretny zrobil.
    koniec ze slodyczami-koniec. moze za duzo cukru ma we krwi i taki sie rozwydrzony zrobil.
    niedlugo bede lysa i cala w siniakach po ukaszeniach mojego syneczka...kochanego.........:)
    a psy...juz uciekaja jak go widza.
    o dzisiaj np, dorwal jakis kij-wygladem przypominaj kij od szczotki-i z blyskiem w oku, z szyderczym usmiechem, trzasnal psa w czaszke.....to nic, ostatnio psa ugryzl-ale taka radoche z tego mial, ze hohoho.
    niedlugo kupie mu obroze.......i kolczatke jakas!(dziecku oczywiscie.....albo psom tez-bo to tez psotniki jak diabli).

    a moj dzisiejszy plan zywieniowy...(IW-łał.....bylabym anorektyczka jakbym tak jadla ;) )
    rano ispangul-do buzi, i dwie szklanki wody. pozniej kawusia, pozniej bylo latanie po urzedach o cale 45zl rodzinnego ;) w locie byl red bul....sniadanio/obiad.....dwa kotlety rybne w pysznej panierce, i pol taleza surowek :D
    kawka oczywiscie, pozniej ispangul, pozniej pol miseczki zupy po drakuli, kawka (wiem wiem....kawosz ze mnie....) pozniej bylo pol kotleta rybnego po drakuli(kocham zjadac resztki po dziecku.....dobrze ze juz nie ma kryzysu jedzeniowego-5 sniadan, 4,5 sniadania zjadala mamusia, obiad to samo, kolacja to samo), pozniej mnie zassalo, wiec wzielam sobie znow ispangil, i wrabalam jogurt.
    ale ogolnie to jak sie np wczoraj dorwalam do piersi z kurczaka pieczonego tradycyjnie-jajo, bulka tarta...to lo..........
    NIE JEM CHLEBA! t jest podstawa.


    a co do diet promowanych, reklamowanych itp.
    mnie ciagle ciekawi ta dieta na zawolanie.
    ale z tego co tu ktos pisal, to...w zasdazie chodzi o nie jedzenie chleba itp...wiec tez mi rewelacyjne odkrycie.

    Pawel, co do tego, ze czlowiek sie lepiej czuje bez 10kg.....ło....a wiesz jak sie czlowiek czuje jak sie gubi 40kg? wcale nie tak dobrze jak przy tych 10...bo sie zastanawia co zrobic z ta resztka skory ;) to gbyla aluzja do ludzi chcacych wygladac jak wieszaki i chudnac po 40kg-zastanowcie sie najpierw jak zatuszujecie zwisajace czesci skory czy:
    a-wsadzicie sobie np faldek skory zwisajacy na brzuchu w spodnie
    b-zalozycie ubrania na tyle szerokie by nie bylo widac tych wiszacych faldek=i tak nie kupicie mniejszych ubrajn ;)-nie no zart hehehehe, ale fakt-jak sie chce duzo schudnac to trzeba duzo cwiczyc, sie masowac itp...czyli miec duzo kasy i czasu :)

    ale mam dzisiaj gadane...lo jeju...i kaganiec dla mnie tez sie przyda :)

    pozdrawiam wszystkich i Pawle, pomysl, pomysl o tym forum

    OdpowiedzUsuń
  72. Witam wszystkich. Długo nie odzywałąm się czekałam na efekty. Dzisiaj już mogę napisać z wielkim uśmiechem na twarzy 6 kg mniej (5 tygodni).

    OdpowiedzUsuń
  73. Gabi...wow!!!!!!! a ze tak zapytam-tylko ziolko pilas? i co i ile mniej wiecej jadlas?
    bo ja powiem szczerze, ze mnie jakos chyba przestalo to ruszac, a raczej dzialac.
    ba...sie zatrwarzdilam wczoraj...po buraczkach-fakt zatwardzaja, ale myslalam ze przy tym mnarne szanse-a jednak.
    a poza tym....nie wiem jak reszta ale ja chodze glodna-zapijam sie woda, by nie wejsc do lodowki na dluzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  74. M
    A powiedz, zdarza ci się podjadać słodkie. Ja zauważyłem, że jak zjesz słodkie, to nawet jak masz pełny żołądek to i tak masz podwyższony poziom insuliny we krwi i do czasu aż Ci nie opadnie ten poziom insuliny, to organizm będzie się domagał jedzenia, najlepiej słodkiego, ale jakiegokolwiek innego jeśli nie dostaje słodkiego. Spróbuj również zwiększyć dawki, może za mało bierzesz?

    OdpowiedzUsuń
  75. Witam wszstkich!
    Gabi:cudowny efekt! Ja też tak chcę!!! Napisz co jadłaś i jak często.
    Ja jutro kończę kuracje błonnikiem i zaczynam brać ispagul.Dla mnie najgorsze jest to,że jem dużo chleba;nie wyobrażam sobie śniadania bez chleba (co jecie na śniadania?) na kolację też ale powoli w ogóle rezygnuje z kolacji(nie jest łatwo).Może z ispagulem będzie mi łatwiej? No i w tej sytuacji muszę chyba w końcu kupić wagę:)

    Pawle:myślę,że po części masz rację;na pewno masz rację! Wiem,że mojemu partnerowi nie było łatwo tym bardziej,że sytuacja u nas skomplikowana (ja po rozwodzie z dzieckiem lat 6 w momencie poznania);synuś nasz pojawił się raczej niespodziewanie i "nieplanowanie" i ciężko było,oj ciężko...Od jakiegoś czasu wiem,że mój niedoszły obecny małżonek (wciąż bez ślubu) załamał się,bo nie radzi sobie z życiem;z brakiem pieniędzy,z brakiem wolnego czasu,z wychowywaniem dzieci,z moimi nastojami i w ogóle ze wszytkim.Jak większość facetów nie przyznał mi się do tego;to ja mu powiedziałam,że wiem iż on jest rozczarowany:mną,rodziną,życiem...bo myślał,że będzie inaczej,łatwiej...a nie jest.Przyznał się.I wiem,że tak najprościej mówiąc to on się na mnie wyżywał przez cały ten czas;wciąż mnie krytykował i na mnie zrzucał całą odpowiedzialność za swoje nieudane życie.A moja nieodpowiadająca mu tusza była do tego doskonałym pretekstem.Teraz powoli wszystko zaczyna się zmieniać i myślę,że uda się uratować naszą rodzinę,ale...no właśnie! niestety są faceci dla których wygląd to priorytet i mój do takich należy.Wiem,że to nie do końca jego wina bo tak został wychowany i takie wartości mu wpojono,że wygląd jest najistotniejszy;że jeśli chcemy być w życiu kimś,jeśli chcemy coś osiągnąć to musimy być szczupli;według jego rodziny ludzie otyli są gorsi;czuję ich lekceważące spojrzenia,kiedy jadę do nich z niedzielną wizytą...koszmar! Nie zaakceptują mnie dopóki nie będę szczupła i wcale się nie dziwią,że on nie chce się ze mną ożenić! no bo jak? z taką grubą?!? "Małżonek" mój dochodzi czterdziestki i jest raczej konserwatywny;bardzo nawet,a wręcz staroświecki;ale jeśli chodzi o kobiety to odpowiada mu nowoczesność i popiera korzystanie z solarium,sztuczne biusty i niemiłosiernie długie (drogie!) i kolorowe tipsy zamiast paznokci.A ja nie lubię tej sztucznośći i nie chcę jej na sobie (nawet mnie na nią nie stać) - i według niego nie dbam o siebie,bo przecież teraz WSZYSTKIE KOBIETY TO ROBIĄ.A ja nie i bez tego nie jestem dla niego atrakcyjna :( a ja się upieram i pytam Was kobiety czy Wy robicie takie rzeczy dla swoich mężczyzn wbrew sobie? Z miłości? Żeby zrobić im przyjemność? Czy to jest normalne i czy tak trzeba? Bo może ze mną jeat coś nie tak jednak.Może powinnam stosować drakońskie diety,wstawać o 6 rano,żeby pobiegać (bo w ciągu dnia z czterolatkiem to raczej trudne),odmawiać sobie tego co lubię (kurczaczek pieczony,golonka,piwko i słodkości) bo przecież DLA NIEGO powinnam być szczupła!!! Wrrr!!! Ciekawe z czego ten mój mężczyzna jest dla mnie gotów zrezygnować? Bynajmniej dla mnie powiedzenie "jak mnie kochasz to rzuć palenie" jest szalenie dziecinne:) Wracając do "małżonka" mojego MIMO WSZYTKO uważa,że jestem za gruba i zaniedbana i bardzo by chciał,żeby to się zmieniło:) ale nie wiem czy się doczeka hi,hi.A więc...ludzie są różni;dla niektórych wygląd (a dokładnie tusza) jest dużą przeszkodą w zawarciu lub utrzymaniu związku a dla mnie (zawsze było,jest i będzie) :"NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU"
    Rozpisałam się strasznie,mam nadzieję,że mi wybaczycie.Szczeggólnie Ty Pawle,bo to blog o Twojej walce z nałogami a ja tu związek swój analizuję :((

    Pozdrowienia i powodzenia dla wszystkich! ISIA

    OdpowiedzUsuń
  76. Do M . Jem dużo warzyw, pracuję więc mam mało czasu dlatego kupuję mrożonki, liczę kalorie, jeżeli 100 g czegoś tam to tylko tyle nie więcej. Nie jem słodyczy - nigdy nie lubiłam jestem mięso..... . Słodkie może nie istnieć.To mnie ratuje . Zaczynając miałam 94 kg dzisiaj 87,
    (wzrost 160).

    OdpowiedzUsuń
  77. Do M. Zapomniałam napisać,pilnuję się 800-1000 kcal. dziennie., chleb tylko chrupki( wasa), kasza gryczana, makaron ryżowy,ryż brązowy , mięso chude (filet z kurczak, indyka).Tym razem przyłożyłam się , bo inne diety stosowałam ake zbyt krótko po prostu nie wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
  78. Ewa
    Po przeczytaniu Twojego bloga Pawle natychmiast pobiegłam do apteki i kupiłam Ispagul.Zawsze miałam ogromne problemy toaletowe więc wstąpiła we mnie nadzieja na poprawę. Już pierwszego dnia efekt był wspaniały, ale niestety ...tylko 3 dni.Teraz znowu jest marnie, choć troszkę lepiej niż przedtem. Po dwóch tygodniach mam dwa kilo mniej, nie jest to najlepszy wynik, ale zawsze coś.Zawsze uwielbiałam słodycze i chętnie zamiast obiadu jadłam coś słodkiego. Teraz udało mi się ograniczyć słodycze do 0 (no raz zjadłam kawałek tortu na weselu, ale to jest usprawiedliwione przy takiej okazji) Może moja dieta jest nieodpowiednia? Podpowiedzcie mi co źle robię
    Na śniadanie jem płatki kukurydziane z jogurtem naturalnym i garść borówek,w pracy kawa z 1 łyżeczką cukru, o godz. 10 Ispagul, potem serek wiejski, przed wyjściem z pracy trochę wędliny i pomidor plus jakiś owoc, przed obiadem Ispagul, kawałek piersi z kurczaka i sałatka z pomidora z cebulką lub inna, na deser kawa z 1 łyżeczką cukru, wieczorem kilka śliwek lub inne owoce. Wydaje mi się, że to nie jest zbyt dużo, ale może się mylę.Chciałabym zrzucić jeszcze 5 kilo, może się uda. Nie musi to być w tempie ekspersowym.
    Wasze komentarze pozytywnie motywują mnie. Widzę, że bardzo dużo ludzi ma podobne problemy, ale razem jest łatwiej. Musimy wspierać się nawzajem i walczyć wytrwale.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  79. Hm, wiem, to może zabrzmieć głupio. Wszyscy wygłaszają tu swoje historie, które wprowadziły ich na tor 'żarłaczy'. Ja nie mam za sobą takiej przeszłości. Po prostu kiedyś zauważyłam, że się zmieniłam. Codziennie jeżdżę na rowerku stacjonarnym ok. godziny, ale nie przynosi to efektów, gdyż jem dość dużo. Cóż, wyśmiejecie mnie, ale mam 15 lat, 170 cm wzroztu i ważę ok. 55 kg. Tak, wiem, wcale nie wyglądam tragicznie, ba, niektórzy zapierają się, że powinnam przytyć. Nie jestem anorektyczką, wierzcie, jem jak oszalała, ale naprawdę chciałabym trochę zrzucić. Jutro mam zamiar wybrać się do apteki po ten cud. Sprzedadzą mi? Wiem, że nie powinnam się wam żalić,drogie państwo, ale naprawdę nie mam komu.Albo mnie wyśmieją, albo nie mają nic ciekawego do powiedzenia. A może ktoś ma dla mnie jakieś rady? Inne sposoby na chudnięcie? Byłabym wdzięczna.
    Dziękuję panu Pawłowi, mam nadzieję, że lek pomoże.
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  80. Jej, przepraszam. Pewnie mnie uznacie za cymbała - wzrostu, zamiast : ' wzroztu ' ... Nie wiem co mnie napadło. Jeśli ma pan, panie Pawle, możliwość, proszę poprawić ten błąd. Z góry dziękuję.
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  81. cześć Paweł i wszyscy; piszę, choć wszystkie moje posty poznikały z tego forum?!już jest 110 dzisiaj tyle wskazała waga, jak zaczynałem było 120; nie mówię schudłem, ale zredukowałem wagę. Z ispagul ostatnio przeszedłem na colosan ex (chyba to obojętne, ale colosan ma jeszcze błonnik jabłkowy i siemię) i najważniejsze woda żurawinowa. Nie chce się jeść, żołądek pełen, jelita lekkie, tylko w nocy co 1,5 godziny na siku :( Dzięki Paweł, trafiłem na ten blog i zaskoczyło.

    OdpowiedzUsuń
  82. oj Pawle....czy mi sie zdarza zjesc cos slodkiego? ba...dosc czesto :)
    ale slodkie, slodkim-i masz racje-zaczne to koniec.
    ale jest tez tak z chlebem....jak rano zjem kawalek chleba to juz pozniej nie ma zmiluj.....
    ale ogolnie nauczylam sie juz zycz bez chleba...czasem zjem, jak wspomnialam-pozniej ze dwa dni wpieprzam co popadnie, zdycham z przejedzenia, otrzasam sie i wracam na wlasciwy tor-znaczy sie spodnie robia sie za ciasne i trzeba skonczyc z pierdolami hehehe.
    no a poza tym po ciazy mam takie chetki 2 tyg przed kobiecymi sprawami, ze lo hohoho-jeszcze nad tym nie zapanowalam.

    do 120
    Twpoje posty sa-gdzies wczesniej czytalam. niezly wynik. a powiedz mi cos wiecej o tej wodzie zurawinowej-gdzie, ile itp.

    ISIA.
    ja ci powiem ze masz racje-i moze dlatego tez sama jestem? hmkmmm tez nie nosze tipsow(nie stac mnie no i dziec by mi je odgryzl zapewne....)
    dwa solarium....i znow kwes6tia finansow.....gdyby nie to, to i owszem poszlabym sobie polezec-samopoczucie lepsze...oj lepsze.
    i odchuidzac sie dla kogos....hmmmm chyba nie.
    jak sie samemu nie ma takiej potrzeby to dla kogos tym bardziej sie tego nie zrobi-tak mi sie wydaje.

    ja wypadlam z rytmu calkowicie. 3 dni mialam laby ziolowej.
    a bo to sobie wyszlam na piwko, w sobote trzeba bylo kaca leczyc(ja przejadam) a w niedziele znow rodzinna imprezka-chrzciny...no a dzis...takie jeszcze dopakowanie sie ;)
    od jutra ostro.
    koniec!!!!
    no i za rada Pawla...zwiekszam.
    i musze sie jakos przekonac do rozpuszczania tego w wodzie-bo ja to inaczej biore-tzn suche ziolko do buzi i popilam, bo jakos zalane w wodzie...ehhhhhhh dziwne odruchy miecham ;)

    OdpowiedzUsuń
  83. hej wszystkim!!:) ja mam 175 cm wzrostu a ważę 73 kg. Chciałabym zrzucić do 65. W rok przytyłam 12 kg(przez zimę i siedzenie w domu). Jeśli chodzi o jedzenie to jem mało słodyczy, dużo warzyw, mniej więcej raz w tyg pizza... Jem mniej więcej 5 razy dziennie i przewijają się przez moje posiłki jakieś owoce. Czy myślicie że pomoże mi ispagul?? Mam siedzącą pracę (budżetówka), ale dziennie robię ze 4km. poradźcie mi co zrobić by zacząć chudnąć. Na jakieś wyemaginowane ćwiczenia nie mam za bardzo czasu.... Napiszcie mi o Waszych efektach i trybie życia przez które doszliście do spadania masy ciala....
    Olka

    OdpowiedzUsuń
  84. Witajta!
    Opowiedziałam znajomej po porodzie (ona- nie ja), żeby "toto" spróbowała.
    Spróbowała.
    Chciała mnie o zamach na jej życie oskarżyć, bo wzięła na sucho i popiła wodą - o mało się nie udusiła - tak szybko urosło jej w przełyku!
    Jednak trzeba ziółko najpierw rozpuścić w wodzie, ludziska, bo nie chcę odpowiadać za to co się potem stane...
    Pozdrawiam.
    A.C.

    OdpowiedzUsuń
  85. Witam wszystkich.
    Dużo czasu zajęło mi przeczytanie całego bloga.
    W skrócie opowiem swoja historię:
    rok temu podjęłam próbę rzucenia palenia, jednak gdy w ciągu miesiąca przytyłam 10kg - poddałam się. przez kilka m-cy swoimi sposobami udało się zrzucić połowę. W czerwcu trafiłam na książkę Allan Carr 'Easyway - łatwy sposób na rzucenie palenia' i dzięki niej od 26 czerwca jestem szczęśliwą niepalącą. w międzyczasie przybrało mi się 1,5 kg, ale to już nie efekt niepalenia, ale moje lenistwo.
    Postanowiłam się wziąć za siebie i szukałam zestawu ćwiczeń i diety.
    Dzięki temu blogowi od dwóch dni zażywam Ispagul ( ale też staram się ćwiczyć).
    Mam 158 cm wzrostu i 62,5kg wagi. Mój cel to 58 kg do urodzin ( 7 listopad). Będę na bieżąco pisać o swoich postępach :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  86. Witajcie!
    Bardzo pozytywny blog:) Ja od 2,5 miesiąca walczę z nadmiarem kilogramów. Chodzę na siłownie 3x w tygodniu, do tego aeroby (rowerek treningowy 3x na tydzień 45-60 minut). Jestem zdeterminowana na maxa, żeby schudnąć.
    Teraz ważę 65 kg. przy wzroście 158 cm. i to już widać, poza tym czuję się ciężko i ociężale. Nawet nie zauważyłam, że ciągle tyłam (ok. 3 lata przytyłam jakieś 10 kg.). Ale stwierdziłam, że tak dalej być nie może! Musze schudnąć - dla siebie, aby się lepiej czuć.
    Wcześniej nie stosowałam żadnych diet, oprócz Odchudzanie na zawołanie (10 dni w kwietniu), ale nie pomogło.
    Trener na siłowni mówi, że ma być ruch (aeroby) i dieta - żeby spalić tłuszczyk, a ćwiczenia siłowe na wymodelowanie sylwetki. Wierze, bo widzę efekty u innych.
    Biorę Ispagul 3-ci dzień, 2-gi dzień diety i ciągle ćwiczenia. Dzięki Pawle za ten blog - daje siłę i motywację do dalszej walki z samym sobą:)
    Pozdrawiam gorrrąco!!!
    Lena

    OdpowiedzUsuń
  87. Warto dzielić sie doświadczeniami i przemyśleniami, w kupie raźniej;) Ja na szczęście i w realu i on-line spotykam wspaniałych ludzi. Mam wspaniałego chłopaka, który mnie docenia, akceptuje, ale też podnosi na duchu i pociesza w chwilach zwątpienia. Mam kota i królika, wiec dorobiliśmy sie już wesołej zwierzęcej gromadki;) Ja wierzę, że mi sie uda i wierzę w to, że świat jest wspaniały. Musimy tylko czasem sie rozejrzeć i to dostrzec:)

    Zycze wam wszystkim wytrwałości, cierpliwości i radości z pokonywania samego siebie:)

    Dam znać, jak schudne (chociaż te wszystkie wysiłki podejmuje także po to, aby żyć lepiej i zdrowiej;)

    Lena

    OdpowiedzUsuń
  88. Cześć Paweł,
    Mam 30 lat ijak wiadomo w tym wieku żona, matka, praca przy biurku. Przez ostatnie 2 lata jeżdziłam codzienie do pracy na rowerze a mam 15 km w jedną stronę i ważyłam 65 kg przy wzroście 177 cm czyli prawidłowo i dobrze się czuła. Od września 2008 roku przesadziłam się na auto i automatycznie tyłam aż do dnia dzisiejszego przytyłam 15 kg. Dziś waże 80 kg i nie mogę patrzeć na siebie. Tak jak inne osoby znalazłam Twojego bloga przez google i wpisanie pytania jak schudnąć. Wszystkie te wypowiedzi tak nastawiły mnie optymistycznie że dzisiaj po pracy idę od razu do apteki po ispagul i zaczynam go używać. Mam nadzieję, że mi się też uda rzzucić te dodatkowe 15 kg. Prosze trzymaj kciuki.
    Na razie
    PS bardzo się cieszę że założyłeś ten blog który naprawdę dodaje optymizmu i siły że można walczyć z nadwagą.

    OdpowiedzUsuń
  89. czesc
    ja dzis kupiłam ten proszek kosztował12 zł ale fakt jest taki ze przez cały dzien nie chciało mi sie jesc 3x2 lyzeczki jestem zadowolona napisze pozniej jak dziala na dluzsza mete bo musze zrzucic z 6 kg ...... moze to bardziej dziala podswiadomie nie wiem wazne aby działało i czas zaczac sie jeszcze ruszac mysle ze ruch + proszek to sie musi udac. POZDRAWIAM I POWODZENIA PA @MARTEK@

    OdpowiedzUsuń
  90. Werka? A tu to chyba prowokacja jesteś jakaś ;). Ale Cię puściłem, co tam. Może nie jesteś. No ale jak nie to... hmm. No dalej. Kochani Forumowicze ;). Przesadza dziewczyna chyba trochę? Czy nie?
    Wszystkim dziękuję za wpisy.

    ISIA: No nie przekonujesz mnie. Nie kumam takiej postawy, że dla kogoś wygląd jest tak ważny, że od niego zależy, czy kocha żonę i matkę swojego dziecka czy nie. Miłość małżeńska, to nie młodzieńcze zauroczenie. To noce z okładami z mokrych pieluch, kiedy Mały miał gorączkę, to Mały jako taki i potrzeba a nawet obowiązek zrobienia wszystkiego, żeby miał wspaniałą rodzinę, to szacunek, przyjaźń, sympatia, tak, takie proste i niby oczywiste, ale jeśli ma być w każdym geście?
    Czasami nie jest łatwo, ale trzeba o to walczyć. Jeśli jednak się nie udaje, i jest prawie pewne, że w tym układzie ludzi nigdy tej miłości, takiej miłości nie będzie to... Isiu. Ja patrzę na to tak: Mam jedno życie. Po co nie być szczęśliwym. Czy nie jest tak, że dam szczęście moim dzieciom, jeśli dam szczęście sobie, tak więc uszczęśliwiając siebie uszczęśliwiam je. Trzeba walczy o swoje szczęście i szukać go do skutku. Inaczej nie ma szans na bycie szczęśliwym a wierz mi, że jest to możliwe, tylko trzeba działać. Wszystko się jakoś ułoży ;) Dlaczego? Bo musi:) Dzieci rosną i na pewno patrzenie na nie daje Ci już dużo szczęścia i energii.
    Trzymaj się i pisz jak zmienia się sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
  91. witam ponownie:)) ostatnio odzywałam się jak zakupiłam pierwsze opakowanie ispagulu... dziś pisze a wieczorem zaczynam drugie:) i muszę powiedzieć, ze nie mam czego żałować, co do problemow toaletowych znaczna poprawa, a właściwie zero problemow:D ale co do spadku wagi...:(( kijowo... fakt nie przestrzegam żadnych zakazów, nakazów, dawki biorę nieregularnie... ale ostatnio dużo pracuje i mam masę stresów, biegam, latam załatwiam, czasem nie dojem i nic:( czy ktoś tak ma?? czy ktoś coś może poradzić? pozdrawiam Ala:))

    OdpowiedzUsuń
  92. do Ali,
    hmmm. Ja bym postarał się jednak trochę kontrolować, zwłaszcza słodkie, chleb i ziemniaki.
    Zwiększ również trochę dawki, byle by nie przekraczać tych 20 gr zalecanych.

    OdpowiedzUsuń
  93. Witajcie!

    Dawno mnie nie było,ale trochę się dzieje.Przede wszystkim intensywnie szukam pracy;jutro trzeci dzień z rzędu rozmów kwalifikacyjnych.Mam tak wyprany mózg,że....szkoda gadać,padam ze zmęczenia;mam nadzieję,że gdzieś mnie przyjmą :) Ok;teraz o ispagulu.Biorę od półtora tygodnia,pierwsze dwa dni brałam na sucho,żeby uniknąć tego niedobrego smaku,ale niestety nie było efektów.Zaczęłam więc rozpuszczać w wodzie i pić (nie jest takie tragiczne;jeśli ktoś wie jak smakuje szpitalny kleik pooperacyjny to właśnie ispagul smakuje podobnie);najpierw po dwie łyżeczki,ale okazało się,że mój żołądek potzrebuje większej ilości,żeby się wypełnił.Po dwóch łyżeczkach ispagulu po godzinie byłam głodna! Teraz biorę tylko dwie dawki dziennie po trzy łyżeczki (na trzy szklanki wody),jem pierwsze śniadanie i obiad,a wieczorem przekąszę jabłko lub marchewkę.Czuję się dużo lżejsza,ziemniaki już tak nie wchodzą,tylko nie mogę się pożegnać z chlebem na śniadanie :) no i czuję się tak jakbym nie miała apetytu.Wiecie,coś bym zjadła,oczy chcą...ale tak naprawdę to żołądek jest pełen.Myślę więc,że idzie to wszystko w moim przypadku w dobrym kierunku.Nie wiem czy coś schudłam bo nadal nie mam wagi,ale nie oczekuję efektów po tak krótkim czasie.Ważne,że już tyle nie jem :)
    Dziękuję Pawle.Na dziś to tyle,bo mam jeszcze sporo pracy (domowej). Pozdrawiam! ISIA

    OdpowiedzUsuń
  94. Dziękuję za pamięć Pawle:) Dziś otrzymałam ostatnią odpowiedź w sprawie pracy i podobnie jak poprzednie również negatywną :( Jakoś się nie załamałam,pociesza mnie to,że było aż 170 kandydatów :) a ja staram się o pracę w mieście odległym prawie o 30km więc nic dziwnego,że odpadłam.Tak się pocieszam:) To straszne,że te spotkania rekrutacyjne wywarły na mnie taki ogromny wpływ,zestresowały mnie i...jadłam całe dwa dni,wszystko co mi wpadło w ręce.Wiem,że nie powinnam,ale tak mój organizm reaguje na stres.Jem wtedy dwa razy więcej i na pierwszym miejscu jest oczywiście czekolada.Może wiecie jak sobie z tym poradzić?
    W sprawach sercowych lepiej :) Ja wiem,że to tez moja wina Pawle,że mój związek tak wyglądał,a nie inaczej.Pozwoliłam się tak traktować i pozwoliłam na to,żeby wygląd był na pierwszym miejscu."Postawiłam" się dopiero parę miesięcu temu i pracujemy nad naszym związkiem.Przecież mogłam odejść,miałam to w planach,ale przemyslałam sprawę i stwierdziłam,że chcę jeszcze raz spróbować,że kocham,że są dzieci,które również kochają i potrzebują...na szczęście partner zgodził się ze mną i teraz idziemy razem tą trudną aczkolwiek piękną drogą jaką napisało dla nas życie:))

    A tak w ogóle czy ktoś tu jeszcze zagląda? Jak Wasze odchudzanie?Piszcie coś.Ja znowu zaczęłam jeść kolację,ale pilnuję się,żeby zjeść do 20-stej.Poradźcie mi jak poradzić sobie z nadmiernym łaknieniem,z łakomstwem,bo pomimo ispagulu wciąz myślę o jedzeinu...
    Pozdrowienia dla wszystkich!ISIA

    OdpowiedzUsuń
  95. Miły Pawle.
    Jeszcze dot. poprzedniego posta. BogutynMlyn.pl tu znalazłam babkę płesznik po 5.50 za 100g. Jeśli chcecie jeszcze więcej się dowiedzieć o tej roślinie, wrzućcie w google "babka płesznik" . W aptece będzie zawsze drożej. Nie wolno się tylko tym żywić, nie wolno też całkiem zrezygnować z węglowodanów, bo to grozi kwasicą ketonową. Ten smród ,którym jedzie od człowieka, w czasie głodówki, to nie jest "oczyszczanie z toksyn" tylko b.groźny objaw. Głodówka musi być tak jak zalecała Matka Boska. O chlebie i wodzie. Wtedy spalamy własny tłuszcz "w ogniu węglowodanów". Z nadmiarem babki też trzeba z umiarem, bo każda jednostronność jest groźna. Zdrówka życzę. Miśka

    OdpowiedzUsuń
  96. Cześć! Przeczytałam gdzieś na blogu, że biorąc Ispagul można nic nie jeść. To prawda. Przetestowałam to wczoraj. Dodam, że potrafię normalnie jeść prawie non stop- nawet jesli nie czuję głodu, najeść się do upadłego i po kilkunastu minutach- znowu coś przekąsić (delikatnie mówiąc). Ispagul zaczłęłam brać kilka dni temu i moge tylko podziękować Panu Pawłowi za tego bloga. Nie chodzi i oczywiście o sposób na anoreksję :)) tylko o to, że to faktycznie działa!! I poprawa samopoczucia i lepsze trawienie brak wzdęć itd. same pozytywy :)) na każdym koncu :)) Dziękuję mam nadzieję, że powitam wiosnę i lato z uśmiechem- dzięki Panu :))))

    OdpowiedzUsuń
  97. Witam. Przeczytałam bloga kilka dni temu. Wczoraj będąc z córką u lekarza przemyślałam wszystko i poszłam do apteki kupić Ispagul.Dzisiaj rano wypiłam pierwszą szklankę 4 płaski łyżeczki i 240 ml soku pomarańczowego. Fakt nie jestem za bardzo głodna ale nie polecam pić z tym sokiem. Ohyda. Muszę przetestować inne warianty.

    OdpowiedzUsuń
  98. PAWLE JAK TY STOSUJESZ TO ZIÓŁKO?

    OdpowiedzUsuń
  99. Dzisiaj zaczęłam stosować to ziółko ale nie wiem w ilu dawkach mogę je przyjmować?

    OdpowiedzUsuń
  100. Witam Was wszystkich serdecznie. Jestem tu bo bardzo potrzebuję Waszej pomocy. Od 10 dni niepalę i zażywam tabletki tabex. Zaczęłam się strasznie objadać. Mam 164 cm wzrostu, i ważę aż o zgrozo 94kg. Pawle jak myślisz czy mogłabym zażywać i tabex i ispagul jednocześnie. Proszę napisać mi również jaki sport w to włączyć (czy może to być jazda na rowerze) i z jakiego jedzenia muszę zrezygnować...a uwielbiam słodycze... proszę pomóżcie mi Marta z Krakowa

    OdpowiedzUsuń

Proszę jedynie o komentarze, które wnoszą jakąś treść, pomagają innym, którzy mają problem z nadmiarem ciałka tu i ówdzie. Posty moderuję i zastrzegam sobie prawo nie publikowania postów, które zakłócą miły ton naszej dyskusji ;)